Od ukształtowanego 7 kwietnia szczytu brak trendu na rynku kontraktów terminowych objawią się zasadą dwóch sesji. Zgodnie z nią ruch w jednym kierunku trwa co najwyżej dwie kolejne sesje. Ponieważ ostatnie dwa dni transakcji przyniosły wzrost notowań, w poniedziałek odnotować powinniśmy spadek.
Sytuacja techniczna, powstała po odbiciu pod koniec kwietnia wykresu kontynuacyjnego od 2--miesięcznej linii trendu wzrostowego, nie wskazuje jednak na zniżkę notowań. Choć szczyty i dołki na wykresie kontynuacyjnym nachodzą na siebie, to jednak przewagę na rynku mają kupujący. Dzięki temu notowania powinny dotrzeć do wierzchołka z 7 kwietnia, znajdującego się na 1178 pkt. Dopiero w razie przekroczenia tej wartości będzie można liczyć na jakieś przyspieszenie ze strony byków i zwyżkę do 1255 pkt.
Najważniejszym wsparciem pozostaje testowana na przełomie kwietnia i maja linia trendu wzrostowego, znajdująca się w tej chwili na 1130 pkt. W mojej opinii jest duża szansa, że jej przełamanie da początek nowej istotnej fali spadkowej.
Na piątkowej sesji sygnał kupna (jego znaczenie jest jednak krótkoterminowe) pojawił się na wykresie kontynuacyjnym MIDWIG. Zamknięcie notowań wypadło ponad szczytem z początku kwietnia, co w połączeniu z wcześniejszym odbiciem od wzrostowej linii trendu daje nadzieję na dotarcie do wierzchołka z początku roku (988 pkt.). Przypomnę, że depozyt na ten kontrakt wynosi ledwie 4,2%, czyli 400 zł. Dodając do tego niską zmienność futures na MIDWIG (ATR z 14 sesji ma ledwie 6,4 pkt i jest najniżej w historii), kontrakt ten stanowić może swojego rodzaju przedszkole przed wyruszeniem na bardziej wymagające rynki.