Oficjalne stanowisko Ministerstwa Finansów jest takie: prace nad rozporządzeniem są w toku. Jak się dowiedzieliśmy w biurze prasowym MF, mogą one "jeszcze potrwać", bo złożono dużo wniosków w tej sprawie. Plany, zgodnie z którymi użytkownicy oleju opałowego mieliby płacić 1129 zł akcyzy na 1 tys. litrów (czyli tyle, ile w przypadku oleju napędowego), od początku wywoływały mnóstwo kontrowersji w branży paliwowej. Według ministerstwa, równe stawki to dobry sposób walki z oszustami, którzy sprzedając olej opałowy jako napędowy wyłudzają dziś znaczną różnicę w podatku. Paliwo produkowane do celów grzewczych jest bowiem opodatkowane w wysokości 195 zł na 1 tys. litrów. Zdaniem przedstawicieli branży, podwyżka podatku uderzy po kieszeni przede wszystkim osoby fizyczne i instytucje z budżetówki, które mają instalacje olejowe. Nie pomagały tłumaczenia MF, że większość akcyzy będzie zwracana. Większość - czyli całość podatku minus 185 zł na 1 tys. litrów. Jednak oponenci mówili, że i tak uczciwi użytkownicy oleju opałowego stracą na tej operacji, bo dzięki podwyżce akcyzy wzrośnie cena i - w związku z tym - podatek VAT.
W ostatni poniedziałek w czasie tzw. konferencji uzgodnieniowej okazało się, że podobne wątpliwości ma resort gospodarki i pracy. To właśnie wzrost kosztów całego obrotu był jednym z argumentów, dla którego resort jest przeciwny rozporządzeniu. Przedstawiciele MF próbowali przekonać do projektu, proponując m.in. zwrot całej akcyzy zawartej w cenie oleju opałowego. Miałoby to właśnie zrekompensować większe obciążenie VAT-em. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że resort gospodarki podważył te symulacje.
Przeciwni rozwiązaniom projektu byli też przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nie podobało się im to, że zwrot może być przyznany tylko tym, którzy rzeczywiście wykorzystują olej opałowy do "celów grzewczych". Zastosowanie oleju w rolnictwie jest szersze, rolnicy byliby więc poszkodowani, mówili urzędnicy MRiRW.
Ministerstwu Środowiska także projekt rozporządzenia nie przypadł do gustu. Resort przypomniał, że zarówno osoby fizyczne, jak i instytucje sfery budżetowej zakładały instalacje olejowe, korzystając z całej gamy zachęt. Namawiano do korzystania z oleju zamiast szkodliwego dla środowiska ogrzewania węglem. - Teraz nie dość, że w ogóle olej opałowy obłożono akcyzą, to jeszcze ten podatek miałby wzrosnąć - mówi jeden z naszych rozmówców.
Efekt poniedziałkowych konsultacji jest taki, że projektem rozporządzenia zajmie się kierownictwo Ministerstwa Finansów. - Nie osiągnięto żadnego porozumienia w tej sprawie. Kierownictwo musi teraz podjąć decyzję polityczną, czy wobec dość dużego oporu chce nadal ten projekt forsować - dodaje nasz rozmówca.