Vodafone spodziewa się, że jego sprzedaż, a także liczba klientów będą rosły w roku finansowym, rozpoczętym 1 kwietnia w tempie nie przekraczającym 10%. W poprzednim roku obrachunkowym firma zwiększyła liczbę klientów o 18%, a jej sprzedaż wzrosła o 14%, do 33,9 mld funtów (55,7 mld USD). Obecną gorszą prognozę zarząd Vodafone tłumaczy nasyceniem się rynku. Według najnowszych badań, już ok. 80% Europejczyków posiada telefony komórkowe.
Wczoraj brytyjski potentat podał wyniki finansowe za drugie półrocze roku fiskalnego 2003. W tym okresie zdołał zmniejszyć stratę do 5,48 mld funtów, wobec 6,46 mld funtów w analogicznym okresie ub.r. Zawdzięczał to przede wszystkim lepszym wynikom sprzedaży. W skali roku zwiększyła się ona o 12%, do 15,5 mld funtów. W I kwartale br. Vodafone powiększył grono swoich abonentów o 7,2 mln.
Brytyjski koncern prowadzi działalność aż w 36 krajach. Na koniec marca obsługiwał aż 119,7 mln abonentów. - Vodafone wciąż stabilnie się rozwija i dobrze sobie radzi nawet w okresie dekoniunktury - powiedział Bloombergowi Robert Talbut w londyńskiego funduszu Isis Asset Management, który w portfelu posiada m.in. walory operatora. Wczoraj nie potwierdziły tego notowania Vodafone na giełdzie londyńskiej. Na początku sesji kurs spółki spadł o ponad 2%. Generalnie jednak w ciągu ostatnich sześciu miesięcy jej notowania wzrosły o 50%.
W lipcu ze stanowiska dyrektora generalnego Vodafone odejdzie Christopher Gent, uznawany za głównego architekta udanej strategii polegającej na ekspansji na światowych rynkach. Zrealizował ją rezygnując jednocześnie z wprowadzenia usług telefonii trzeciej generacji (UMTS).
Przy okazji wczorajszej publikacji wyników i prognozy Christopher Gent zapewnił, że Vodafone nie zamierza pozbyć się 44-proc. udziału w największym amerykańskim operatorze telefonii komórkowej - Verizon Wireless.