Informacja o podwyższeniu parytetu centralnego euro w stosunku do forinta (kurs rynkowy może się od niego odchylać o +/-15%) spowodowała w środę osłabienie złotego zarówno w stosunku do euro, jak i dolara. Za euro płacono po południu 4,46 zł, wobec 4,42 zł na otwarciu rynku. Dolar zdrożał natomiast do 3,81 zł, z 3,78 zł w porannym handlu.
- Rynek jest teraz bardzo płytki. Wielu graczy wycofało się z niego ze względu na unijne referendum. Dają natomiast o sobie znać spekulanci - mówi Robert Kęsicki, dealer walutowy z Kredyt Banku.
Do przeceny naszej waluty przyczyniła się również wypowiedź M. Borowskiego. Jego zdaniem, aby Polska mogła opłacić unijną składkę i wykorzystać środki z UE, konieczne będzie zwiększenie deficytu budżetowego. Program reformy finansów publicznych zakłada zwiększenie w przyszłym roku deficytu budżetowego do 40 mld zł z 38,7 mld zł w tym roku.
Według Jacka Jurczyńskiego, dyrektora ds. strategii i analiz w Warszawskiej Grupie Inwestycyjnej, decyzja o dewaluacji złotego może mieć daleko idące skutki dla Polski. - Kapitał, który napływał do Węgier w oczekiwaniu na spełnienie przez ten kraj kryteriów z Maastricht, może zacząć odpływać. Spada atrakcyjność węgierskich obligacji, wzrasta ryzyko inwestycyjne - ocenia J. Jurczyński. Jego zdaniem, bardziej ryzykowny automatycznie stał się też polski rynek papierów dłużnych. Inwestorzy zagraniczni zaczęli się obawiać, że Polska może też zdewaluować swoją walutę. Poza tym nowa Rada Polityki Pieniężnej może nie być już tak mocno "przywiązana" do silnego złotego. Według ekonomisty WGI, kurs dolara może się w najbliższych dniach umocnić do 3,88 zł, a euro do 4,5 zł.
Innego zdania jest R. Kęsicki z Kredyt Banku. - Nie sądzę, aby sprawa forinta miała długofalowy wpływ na wycenę złotego. W końcu to nie była prawdziwa dewaluacja, tylko obniżenie parytetu. Kurs rynkowy może pozostać na tym samym poziomie, jak wcześniej - mówi dealer. - Dla złotego najważniejszy jest teraz wynik referendum. Potem rynek będzie się koncentrował na oczekiwanych zmianach w rządzie - dodał.