Reklama

Grabowski z RPP: Przyjęcie euro w 2007 r. niemożliwe

Warszawa, 06.06.2003 (ISB) -- Przyjęcie przez Polskę euro w 2007 roku jest już właściwie niemożliwe, uważa członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Bogusłaaw Grabowski. A późniejsze wejście do strefy euro oznacza, że złoty nie powinien być skazany na ERM2 już od 2005 roku, gdyż nie powinien przebywać w europejskim mechanizmie kursowym dłużej niż dwa lata.

Publikacja: 06.06.2003 16:48

Grabowski powiedział też, że ostateczny kurs złotego do euro, na podstawie którego złoty zostanie powiązany w ERM2 i później w strefie euro, powinien być ustalony na podstawie kursu rynkowego z ostatniego okresu, np. z 12 miesięcy poprzedzających wejście do ERM2.

"Już w listopadzie 2002 roku starałem się wylać kubeł zimnej wody na głowę inwestorów w Londynie, mówiąc, że nie widzę szans dla wejścia Polski do strefy euro w 2007 roku, gdyż niezbędne byłoby do tego dostosowanie w polityce fiskalnej" - powiedział Grabowski w wywiadzie dla agencji ISB.

Zaznaczył jednocześnie, że już wiele miesięcy temu zauważalna była niechęć przedstawicieli Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego (EBC) do szybkiego rozszerzenia strefy euro.

"Teraz to wszystko stało się faktem. Stąd też w 2007 roku o euro możemy tylko pomarzyć (...) A to oznacza, że szybko postępująca konwergencja na rynkach w całym regionie, umacniająca waluty, jest zbyt pospieszna" - powiedział.

W ERM2 NAJWYŻEJ 2 LATA I Z KURSEM RYNKOWYM

Reklama
Reklama

"Stanowisko RPP jest takie, żebyśmy byli w ERM2 jak najkrócej, czyli maksimum dwa lata i powinniśmy odliczać od końca, czyli od wejścia do euro, żeby ta 'odsiadka' nie była dłuższa" - powiedział Grabowski.

To zaś oznacza, że zanim Polska zacznie negocjować o parytecie dla złotego, czy szerokości pasma wahań kursu w ERM2, rząd musi strategicznie określić konkretny plan dołączenia do gospodarek strefy euro, łącznie z datą.

"Najpierw musimy strategicznie określić, kiedy przyjmujemy euro i na tej podstawie planować datę wejścia do ERM2" - dodał.

A kurs centralny, który będzie negocjowany przez Narodowy Bank Polski (NBP) i polski rząd z Komisją Europejską i EBC, powinien być ostatecznie ustalony na bazie kursu rynkowego z okresu poprzedzającego wejście do ERM2.

"Moim zdaniem, i jest ono podzielane przez większość członków RPP, przy ustalaniu parytetu centralnego będzie brany pod uwagę kurs rynkowy z ostatniego okresu. (...) Okres będzie tym dłuższy, jeżeli będziemy wiedzieli, że w ostatnim okresie występowały czynniki nadzwyczajne wpływające na poziom kursu" - powiedział Grabowski.

Sugerował, że takim okresem mogłoby być 12 miesięcy poprzedzające termin powiązania złotego w ERM2.

Reklama
Reklama

ALE JAK PLANOWAĆ WEJŚCIE DO ERM2 I STREFY EURO, KIEDY NAWET BUDŻET 2004 JEST WIELKĄ NIEWIADOMĄ

"My nie jesteśmy w stanie powiedzieć nawet tego, co się stanie z budżetem na 2004 roku, a co dopiero mówić o tym, kiedy wejdziemy do euro. Teraz, dopóki nie mamy perspektyw na obniżenie deficytu finansów publicznych, to mówienie o wstąpieniu do eurolandu jest czcze. Nie można stawiać wozu przed koniem" - powiedział Grabowski.

Najpierw musi być przeprowadzona głęboka reforma finansów publicznych. A szansa na takie posunięcie jest, zdaniem Grabowskiego, mała.

"Mamy mniejszościowy rząd, w którym jest jeszcze wewnętrzny spór, jak prowadzić politykę gospodarczą. Mamy przedterminowe wybory i jeszcze dodatkowo - tradycyjną niechęć do przeprowadzenia jakichkolwiek niepopularnych posunięć w prawie wszystkich ugrupowaniach" - uważa członek RPP.

Ponadto możliwe są wkrótce zmiany w rządzie.

"Kwestionowana jest pozycja premiera, rządu, a prezydent apeluje o stworzenie rządu większościowego" - mówił Grabowski.

Reklama
Reklama

Nawet jeśli głęboka reforma finansów publicznych, która, zdaniem Grabowskiego, jest tak naprawdę reformą państwa, zostałaby wdrożona w najbliższym czasie, jest za późno, aby Polska mogła poprawić politykę fiskalną w najbliższych 2-3 latach.

"Ostatni dzwonek już dawno przeminął. Teraz możemy być mądrzy tylko po szkodzie. Przy tak usztywnionych wydatkach publicznych, przy tak wysokim deficycie, nie da się nagle znaleźć pieniędzy na składkę [do budżetu UE - przyp. ISB], jednocześnie znaleźć miejsce na współfinansowanie funduszy strukturalnych i obniżyć deficyt. W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat jesteśmy po prostu skazani na złą politykę fiskalną, nawet gdybyśmy przeprowadzili reformę" - podsumował Grabowski. (ISB)

Karolina Słowikowska, Przemysław Kuk

ks/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama