Przemysł stoczniowy, huty i kopalnie węgla kamiennego to trzy branże gospodarki, których programy restrukturyzacyjne rząd zamierza zrealizować w ciągu najbliższych lat. Wiążą się z tym ogromne wydatki budżetowe.
Stare branże ciążą gospodarce
Najwięcej pochłonie uzdrowienie górnictwa. Zgodnie z rządowym programem restrukturyzacji tego sektora, jego zadłużenie ma zostać zredukowane do 8 mld zł, z obecnych ponad 20 mld zł. Dodatkowo państwo przeznaczyło kolejne 4,8 mld zł na pomoc dla zwalnianych górników, realizacje zobowiązań podjętych przez poprzednią ekipę rządzącą i dokapitalizowanie Kompanii Węglowej (firmy, która przejęła kopalnie po zlikwidowanych spółkach węglowych). Łącznie górnictwo dostanie prawie 19 mld zł.
Z kolei huty mają dostać 3,3 mld zł, z czego najwięcej dostanie, przeznaczony do prywatyzacji, koncern Polskie Huty Stali. Wydaje się, że najmniej uciążliwą dla budżetu branżą będą stocznie. Zaakceptowany pod koniec ubiegłego tygodnia program restrukturyzacji Grupy Stoczni Gdynia zakłada przede wszystkim udzielenie jej gwarancji kredytowych na ponad 810 mln zł. Pożyczki, umorzenie długów i dokapitalizowanie to kwota ponad 350 mln zł.
Łączna suma różnego rodzaju pomocy dla trzech opisanych sektorów przekracza 23 mld zł. Pieniądze te albo już wydano, albo zostaną wydane w ciągu najbliższych lat. Zdecydowana większość do końca 2006 roku. Niesie to określone konsekwencje dla państwa. - Gdyby decyzje o restrukturyzacji tych sektorów podjęto na początku transformacji naszej gospodarki, dziś nie mielibyśmy problemu z górnikami czy hutnikami. A tak przez lata wydano miliardy złotych i potrzebne są kolejne pieniądze - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.