- Na rynku w zasadzie nic się nie dzieje. Złoty jest stabilny. Nikt nie sprzedaje naszych obligacji - mówił wczoraj po dymisji ministra finansów Jarosław Dyrała, dealer papierów dłużnych w Deutsche Banku. Jego zdaniem, brak reakcji inwestorów na zmianę szefa resortu finansów mógł wynikać stąd, że informacja w tej sprawie dotarła na rynek bardzo późno, gdy handel już się kończył. - Być może w czwartek rano dojdzie do większej przeceny złotego - stwierdził dealer. Grzegorz Kołodko ogłosił swoje odejście ok. godz. 16.30, natomiast nazwisko nowego ministra finansów, Andrzeja Raczko, premier ogłosił po 19.00.
Po południu dolar i euro kosztowały mniej więcej tyle samo, co na otwarciu rynku, tj. odpowiednio 3,78 zł i 4,44 zł. Rentowność obligacji pięcioletnich, najchętniej kupowanych przez inwestorów zagranicznych, wynosiła 4,91% i była nieco wyższa (oznacza to spadek cen) niż w porannym handlu (4,87%).
Marek Zuber, główny ekonomista TMS, nie spodziewa się, aby inwestorzy negatywnie zareagowali na nominację A. Raczko. - To nowy wicepremier Jerzy Hausner będzie decydował o wszystkich ważnych sprawach związanych z gospodarką i finansami publicznymi - powiedział M. Zuber. Jego zdaniem, inwestorzy powinni się odnieść do tego pozytywnie. - Jedynym problemem może być wysokość przyszłorocznego deficytu - dodał ekonomista. J. Hausner wielokrotnie podkreślał, że dopuszcza zwiększenie deficytu budżetowego, jeśli pozwoliłoby to na pobudzenie gospodarki.
Według J. Dyrały, inwestorzy będą czekać na piątkowe głosowanie nad wotum zaufania dla rządu. - Po kolejnej zmianie w Radzie Ministrów, szanse na pozytywny wynik głosowania maleją - stwierdził dealer.