- Na rynku w zasadzie nic się nie dzieje. Złoty jest stabilny. Nikt też nie sprzedaje naszych obligacji - mówił wczoraj po południu Jarosław Dyrała, dealer papierów dłużnych w Deutsche Banku. - Większość inwestorów oczekuje, że nowym ministrem finansów zostanie Dariusz Rosati, który jest pozytywnie postrzegany przez rynek - dodał. Jego zdaniem, brak reakcji inwestorów na dymisję szefa resortu finansów mógł wynikać również stąd, że informacja w tej sprawie dotarła na rynek bardzo późno, gdy handel już się kończył. - Być może w czwartek rano dojdzie do większej przeceny złotego - stwierdził dealer.
Po południu dolar i euro kosztowały mniej więcej tyle samo, co na otwarciu rynku, tj. odpowiednio 3,77 zł i 4,44 zł. Rentowność obligacji pięcioletnich, najchętniej kupowanych przez inwestorów zagranicznych, wynosiła 4,91% i była nieco wyższa (oznacza to spadek cen) niż w porannym handlu (4,87%). W ub.r., gdy pod koniec czerwca dymisję złożył ówczesny minister finansów Marek Belka, złoty osłabił się w ciągu jednego dnia prawie o 2%. Łącznie w okresie dwóch tygodni po odejściu M. Belki nasza waluta straciła grubo ponad 4%.
W opinii specjalistów, rynek będzie teraz czekał na wybór nowego ministra. Poza Dariuszem Rosatim, nieoficjalnie wskazywano wczoraj m.in. Halinę Wasilewską-Trenkner i Andrzeja Sopoćko, obecnych wiceszefów resortu finansów. - Wybór tego ostatniego byłby negatywnie odebrany przez rynek - powiedział J. Dyrała. Jego zdaniem, inwestorzy będą też czekać na piątkowe głosowanie nad wotum zaufania dla rządu. - Po dymisji wicepremiera Kołodki szanse na pozytywny dla Rady Ministrów wynik głosowania maleją - stwierdził dealer.