Minister handlu Ansgar Gabrielsen stwierdził, że wejście do UE oznaczałoby dla jego kraju zwiększenie inwestycji zagranicznych, które wykazują tendencję spadkową. W 2002 r. napływ obcych kapitałów zmalał do 1,1 mld USD, z 3,3 mld USD w 2001 r. i 7,9 mld USD dwa lata wcześniej. Tymczasem Polska oczekuje, że przystąpienie do UE zaowocuje wzrostem inwestycji zagranicznych o około 8 mld USD rocznie, z 6,1 mld USD w roku ubiegłym.
Norwegowie nie zgodzili się dwukrotnie na wejście do UE - w latach 1972 i 1994. Obawiano się o miejscowe rybołówstwo i rolnictwo, ale głównym motywem był norweski indywidualizm oraz silne poczucie odrębności i niezależności.
Przystąpienie do UE nie jest dla Norwegii tak istotne, jak dla państw środkowoeuropejskich. Kraj ten zajmuje trzecie miejsce na świecie w eksporcie ropy, tegoroczną nadwyżkę budżetową szacuje się na około 18 mld USD, a rezerwowy fundusz naftowy obejmuje 97 mld USD.
Są też jednak słabe strony pozostawania poza UE. Pomimo układu o wolnym handlu, Norwegia ma trudności z eksportem do strefy euro ze względu na wysoki kurs korony. Jednocześnie wysokie płace zmuszają firmy do przenoszenia działalności za granicę. Bezrobocie osiągnęło 4,4%, tj. najwyższy poziom od sześciu lat, a tymczasem słaby napływ obcych kapitałów hamuje inwestycje.
Przykład państw środkowoeuropejskich, a także należących już do UE Danii, Szwecji i Finlandii, sprawił, że już 64% Norwegów popiera przystąpienie do tego ugrupowania wobec niespełna połowy dwa lata temu. n