W 21 stanach, które zatwierdziły swoje budżety na rok finansowy rozpoczynający się 1 lipca, podatki podniesiono w sumie o 4,3 mld USD. Do kas stanowych wpłynie także 2,3 mld USD w postaci podwyższonych opłat. W pozostałych 29 stanach propozycje zwiększenia obciążeń finansowych obejmują aż 14 mld USD w formie podatków oraz 2,3 mld USD w wyższych opłatach.W tym tempie w ciągu najbliższych dwóch lat nie będzie śladu po redukcjach podatków lokalnych z lat 90., kiedy obciążenia zmniejszyły się łącznie o ponad 35 mld USD.
Z podatków lokalnych - zarówno dochodowych, jak i od sprzedaży oraz nieruchomości - opłacane jest w USA szkolnictwo szczebla średniego i podstawowego, służby komunalne oraz wiele świadczeń społecznych gwarantowanych przez poszczególne stany.
Jako pierwsze podwyższane są tzw. podatki od grzechu (sin taxes), nakładane na alkohol, wyroby tytoniowe czy dochody z gier hazardowych. Budzą one najmniej społecznych sprzeciwów, ale jednocześnie doprowadzają do absurdalnych sytuacji. Na przykład, w Nowym Jorku za paczkę papierosów trzeba zapłacić nawet do 6 USD. Mieszkańcy miasta masowo więc zamawiają ten towar przez internet z rezerwatów indiańskich, gdzie nie trzeba płacić podatków.
Inną popularną formą poprawiania stanu lokalnej kasy jest zwiększanie opłat. W Nowym Jorku do każdej kupowanej opony trzeba dopłacić 2,5 USD. W Wyoming licencje na polowania zwiększono nawet o 200 USD, a w Kansas trzeba zapłacić 6 dolarów za zdjęcie do prawa jazdy. Lokalni legislatorzy gremialnie podwyższają też wysokość mandatów.
W Nowym Jorku przeciwko łataniu budżetu poprzez nacisk na wypisywanie zwiększonej liczby kar (za złe parkowanie trzeba zapłacić nawet 105 USD) zbuntował się nawet związek zawodowy policjantów.