Reklama

Liczymy na kolejny dwucyfrowy wzrost

Z Tomaszem Bochenkiem, dyrektorem generalnym Microsoft Sp. z o.o., rozmawia Tomasz Muchalski

Publikacja: 24.06.2003 09:15

Polski oddział Microsoft nie podaje wyników za kolejne kwartały roku finansowego. Czy może Pan powiedzieć, czego spółka spodziewa się po kończącym się w czerwcu roku finansowym?

Przez ostatnie trzy lata polski oddział Microsoft rósł bardzo szybko. W pierwszych dwóch latach wzrost sięgał ok. 30%. Pisma komputerowe szacują, że w bieżącym roku będzie to kolejne kilkanaście procent. Nie odżegnuję się od tych estymacji. Rynek jest trudny. Na początku roku powiedzieliśmy sobie, że każdy dwucyfrowy wzrost będzie sukcesem. Dlatego jesteśmy zadowoleni. Oprócz trudnych warunków rynkowych, na spowolnienie tempa wzrostu wpływa w naszym przypadku także czynnik natury licencyjnej. Typowa umowa, którą podpisujemy z klientem, obowiązuje 3 lata. Za pierwszym razem klient płaci za uzyskanie licencji i prawo do używania najnowszej wersji. Potem już tylko za prawo do stosowania nowszych wersji oprogramowania. Naturalne jest więc, że po trzech latach wielkość przychodów od danej grupy klientów znacząco się zmniejsza. Taką sytuację mamy właśnie teraz. Oznacza to, że aby osiągnąć kilkunastoprocentowy wzrost, musimy wygenerować dużo większe przychody z pozostałej działalności, nie związanej z największymi umowami licencyjnymi.

Który sektor rynku obsługiwany przez Microsoft rośnie najszybciej?

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Przez ostatnie 3 lata wzrost na tym największym krajowym rynku wynosił 20% i mam nadzieję, że będzie tak i w tym roku.

Czy oznacza to, że na rynek powróciła koniunktura?

Reklama
Reklama

Widzimy pierwsze sygnały ożywienia. Przygotowując plany na najbliższe lata, zgodziliśmy się z tymi analitykami, którzy mówią, że jeżeli chodzi o gospodarkę, sytuację ekonomiczną i branżę informatyczną, najgorsze mamy już za sobą, Uważamy jednak, że powrót do solidnego trendu wzrostowego nastąpi nie wcześniej niż za 12-18 miesięcy. Powodów jest kilka. Po trudnym okresie związanym z załamaniem giełdy, wiele firm informatycznych wciąż tylko egzystuje. Część z nich cały czas walczy o utrzymanie się na rynku, nie podejmuje decyzji o nowych inwestycjach. To jest trudny moment dla branży IT w Polsce. Wychodzenie z kryzysu będzie następowało wolniej niż w innych krajach, ponieważ Polska jest rynkiem bardzo rozdrobnionym. Istnieje olbrzymia konkurencja przy niskich marżach. Wielu analityków uważa Polskę za najbardziej konkurencyjny rynek w Europie. Trudno więc spodziewać się, że wraz z oznakami ożywienia w gospodarczego od razu wszystkie firmy IT zaczną notować znaczący wzrost. Na to musimy jeszcze poczekać.

Która grupa klientów przynosi spółce najwięcej przychodów?

Większość pochodzi z sektora MSP i klientów korporacyjnych. Kilka procent dochodów pochodzi z rynku konsumenckiego.

W takim razie, co sprzedaje się najlepiej?

Większość przychodów pochodzi ze sprzedaży produktów związanych z PC. Mam tu na myśli zarówno systemy operacyjne, jak i aplikacje biurowe. Z kolei najszybciej rośnie sprzedaż serwerów, a wśród nich baz danych. Widzimy w tym segmencie perspektywy wzrostu w dłuższym terminie. Jeżeli chodzi o dostawców baz danych, w 2002 r. tylko Microsoft uzyskał wzrost.

Jak spółka radzi sobie z konkurencją przy sprzedaży aplikacji biznesowych. Myślę o SAP czy Oraclu?

Reklama
Reklama

Startowaliśmy z dużo niższego pułapu niż Oracle czy SAP. To daje duży potencjał wzrostu, dlatego w ubiegłym roku nasza spółka zależna Microsoft Business Solutions, która sprzedaje właśnie aplikacje biznesowe, osiągnęła ok. 300-proc. wzrost. Czy w kolejnym roku będzie to kilkadziesiąt procent, czy uda się nam podwoić obroty - to się okaże w ciągu kilkunastu kolejnych miesięcy. Obecnie rośniemy szybciej niż SAP czy Oracle.

W którym segmencie rynku nie udaje się Pana firmie skutecznie konkurować?

Mamy sporo do nadrobienia na rynku serwerów internetowych.

Jak pojawienie się Linuxa w Polsce wpłynęło na sprzedaż systemów operacyjnych Microsoft? Linux i rozwiązania open source zdobyły bardzo silną pozycję w obszarze serwerów internetowych. Myślę, że razem z wprowadzeniem serwera Windows Server 2003, nasze szanse na skuteczną konkurencję w tym segmencie wzrosły. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie będzie to efekt natychmiastowy. Jest to dla nas wyzwanie i będziemy nad tym pracować.

Ostatnio głośno było w Stanach Zjednoczonych o specjalnych funduszach celowych, jakie posiada Microsoft na walkę z Linuksem.

Każda spółka musi uruchomić odpowiednie fundusze, jeśli chce zaistnieć na danym rynku lub odzyskać znaczenie.

Reklama
Reklama

Czy polski Microsoft zamierza uszczknąć coś z tortu związanego z informatyzacją PKO BP i PZU?

Jeżeli pojawiają się na rynku nowe projekty IT, jesteśmy w sposób naturalny zainteresowani jakie rozwiązania zostaną wybrane. Czy zarobimy coś na tych dwóch kontraktach? Tak. Przy tak dużych wdrożeniach, wartych setki milionów złotych, oferujemy rozwiązania tanie i dostępne. Nasz udział będzie nieduży, ale zaistniejemy w obu przypadkach.

Czy widzi Pan postęp w walce z piractwem komputerowym w Polsce?

Tak. Jednak w porównaniu z wszystkimi krajami, które wejdą niebawem do Unii Europejskiej, w Polsce zjawisko jest największe. Bardzo wiele zmieniło się natomiast, jeśli chodzi o świadomość społeczeństwa w zakresie ochrony własności intelektualnej. Widać to zwłaszcza w przypadku przedsiębiorców.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama