Wzrost gospodarczy w Polsce wyniósł w pierwszym kwartale 2,2% - wynika ze średniej prognozy opublikowanej przez Reutersa. To niewiele więcej niż w ostatnim kwartale 2002 r. (2,1%). Dziś dane za okres styczeń-marzec opublikuje GUS.
- W pierwszym kwartale w gospodarce nie nastąpił przełom. Na przemian pojawiały się dobre i złe dane. Było wiele wątpliwości, czy obserwowane ożywienie ma charakter trwały - ocenia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. Sytuacja znacząco poprawiła się jednak począwszy od kwietnia.
- Zaskakująco dobre wyniki osiągnął przemysł - twierdzi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. W kwietniu produkcja przemysłowa zwiększyła się rok do roku o 8,5%, a w maju po raz pierwszy od stycznia 2001 r. wzrost był dwucyfrowy. - Po tych danych skorygowaliśmy w górę naszą prognozę wzrostu gospodarczego w drugim kwartale, do 3,1%, z wcześniej zakładanych 2,7% - mówi Ł. Tarnawa.
W opinii ekonomisty, siłą napędową gospodarki nadal jest bardzo silny eksport. Znacznie gorzej wygląda natomiast sytuacja po stronie popytu wewnętrznego. - Nadal spadają inwestycje. Chociaż tempo spadku ulega wyhamowaniu, to w drugim kwartale wynik rok do roku będzie jeszcze ujemny. Świadczy o tym m.in. ciągle spadająca produkcja budowlana - szacuje ekonomista. Jego zdaniem, na razie nie widać też ożywienia po stronie popytu konsumpcyjnego. - Główny powód to trudna sytuacja na rynku pracy. W drugim kwartale na poziom konsumpcji pozytywny wpływ powinna mieć marcowa waloryzacja rent i emerytur - twierdzi Ł. Tarnawa.
Dziś GUS opublikuje też dane dotyczące majowej sprzedaży detalicznej. Na ich podstawie analitycy oceniają popyt wewnętrzny. Ostatnie wyniki, za kwiecień, były bardzo dobre (wzrost rok do roku o 11%), ale w głównej mierze było to spowodowane Świętami Wielkanocnymi. - Sądzę, że powrócimy do obserwowanej wcześniej dynamiki, na poziomie 5-6% - szacuje A. Krześniak.