Brak sensownych krajowych wskaźników nastroju był od lat poważnym utrudnieniem przy ocenie sytuacji panującej na naszym rynku akcji. Na początku roku GPW rozpoczęła publikację wskaźnika WIGOMETR, który wypełniając tą lukę być może z czasem stanie się dla spekulantów użytecznym narzędziem analizy rynku (w krótkoterminowej perspektywie). Pół roku to zbyt krótki okres, by ocenić wiarygodność wskazań wskaźnika. Warto jednak zwrócić uwagę na jego ostatnie dosyć interesujące zachowanie. Otóż pomimo osiągnięcia przez WIG20 najwyższego w tym roku poziomu (na zamknięcie sesji) opublikowana tydzień temu wartość WIGOMETR-u okazała się najniższą w tym roku (-22 pkt). Taki wynik wskazywałby na daleko posuniętą niewiarę ankietowanych uczestników rynku w możliwość dalszych wzrostów. Ta ostrożność, potwierdzana również przez uporczywe utrzymywanie się cen kontraktów poniżej poziomu WIG20, jest absolutnie nietypowa dla istotnych szczytów rynku i sugeruje, że tegoroczne sezonowe maksimum cen akcji wypadnie nieco wyżej i nieco później niż się tego spodziewa większość (sierpień-wrzesień, jak w 1997 r.). Z odwrotną sytuacją mamy do czynienia w USA, gdzie mierzony przez Investors Intelligence nastrój osiągnął najwyższy poziom od 1987 roku (nawiasem mówiąc roku, w którym w okresie VIII-X doszło do 36-proc. załamania wartości DJIA).
Czynnikiem odpowiedzialnym za wzrost cen akcji na GPW w ostatnich tygodniach wydaje się być wyraźna realokacja kapitału z dwu pozostałych głównych giełd środkowoeuropejskich, w kierunku GPW. Jak sugeruje zachowanie indeksów BUX i PX50, odpływ kapitału z obu tych rynków rozpoczął się po 5-6 czerwca. W przypadku Węgier znalazło to zresztą niebawem uzasadnienie w postaci gwałtownego pogorszenia się fundamentalnego obrazu tamtejszej gospodarki (wzrost krótkich stóp o 3 pkt, do 9,5% w ciągu 2 tygodni). W ciągu minionych 3 tygodni nasz rynek był wyraźnym beneficjentem tej realokacji kapitału.