Po piątkowej sesji na wykresie WIG20 powstała czarna świeca zakrywająca mały biały korpus z poprzedniego dnia i tworząca razem z nim negatywną formację objęcia bessy. Wagę formacji obniżają niewielkie rozmiary piątkowej świecy. Z drugiej strony na tym samym poziomie już tydzień temu powstała formacja spadającej gwiazdy również mająca negatywną wymowę. Niepokój co do trwałości trendu wzrostowego może budzić też RSI, który już tydzień temu utworzył negatywną dywergencję. Sygnały te są za słabe, by należało uznać je za bezpośrednią zapowiedź załamania rynku i sygnał sprzedaży. Pokazują one jednak "oporowe" działanie zimowych szczytów.
WIG20 znajduje się w trendzie wzrostowym od początku marca, a ostatnia większa korekta miała miejsce w kwietniu. Od tamtej pory indeks pokonał wiele oporów, które powstały podczas styczniowych spadków, takich jak czarne świece i luki bessy. Żadna z tych barier nie stanowiła większej przeszkody, jednak taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Opisane wyżej symptomy osłabienia sugerują, że zimowe szczyty mogą spowodować większe zawirowania. W tej chwili można wyobrazić sobie kilka wariantów rozwoju sytuacji. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że indeks na razie będzie kontynuował wzrosty i prawdopodobnie przekroczy poziom grudniowego szczytu (1262 pkt). Jeśli jednocześnie nastąpi przyspieszenie wzrostów powodujące przełamanie negatywnej dywergencji na RSI, to poważniejsza korekta może odsunąć się w czasie. Na razie jednak w miarę wzrostu rynek robi się coraz bardziej niemrawy. Testowanie oporu z malejącą dynamiką i negatywnymi dywergencjami raczej nie będzie trwałe i może skończyć się poważniejszym spadkiem. Oprócz dynamiki wzrostu w pobliżu oporu bardzo ważna jest też linia trendu wzrostowego, obejmująca okres od 30 kwietnia. Dopóki indeks znajduje się nad nią, opisane wyżej sygnały osłabienia należy traktować wyłącznie jako ostrzeżenie. Z drugiej strony przełamanie linii poprzedzone nieudanym testem grudniowego szczytu, byłoby bardzo silnym sygnałem sprzedaży.