Pierwsza sesja tygodnia przyniosła książkowe potwierdzenie wybicia WIG20 w górę. Wzrost obrotów, systematyczne, ale zarazem dynamiczne ruchy popytu, szeroki rynek uczestniczący we wzroście, prowadzony przez największe i najbardziej płynne spółki, jedna, niewiele ponad 10-punktowa korekta w trakcie sesji i zamknięcie na maksimum - czegóż więcej mogą chcieć byki? Te wszystkie elementy dawno już nie widziane na naszym parkiecie są charakterystyczne dla mocnych kapitałów, które angażują się na więcej niż kilka sesji. Z drugiej strony dwie ostatnie sesje przyniosły 70-punktowy wzrost, korekta jest więc nie tylko prawdopodobna, ale nawet wskazana z punktu widzenia trwałości trendu.
Wiele wskazuje na to, że po raz pierwszy od kilku lat nasz rynek przełamie schemat spadkowych wakacji. Obronione (w siódmych potach) trendy na indeksach światowych (DJIA, S&P500 i DAX) oraz wybicie Nasdaq ponad czerwcowe szczyty mimo słabych danych w USA (przede wszystkim rekordowe bezrobocie) to oznaki siły byków. Wsparcie z Zachodu może być więc ważnym czynnikiem aktywizującym i stabilizującym popyt w Warszawie w okresie wakacyjnym.
Wszystko wskazuje na to, że skrajnie pesymistyczny odczyt WIGOMETR-u okazał się znakomitym antywskaźnikiem i wyznaczył minimum korekty spadkowej na naszym rynku. Proces realokacji aktywów z coraz mniej atrakcyjnych rynków obligacji w kierunku rynków akcji oraz pościg za konkurencją w postaci wyrównywania zaangażowania w akcje niektórych OFE mogą wygenerować pokaźny popyt na GPW. Korekta jest tak powszechnie uważana za nieuniknioną (między innymi 25 punktów bazy na rynku futures), że... może dzisiaj nie wystąpić. Jej kształt i zasięg ukażą charakter rynku, ale coraz więcej wskazuje na to, że jednak wakacje będą rogate.
Zwróć uwagę:
BRE - pozostający nieco w cieniu przedstawiciel najsilniejszego sektora na GPW