W ciągu ostatnich dwóch tygodni sytuacja techniczna indeksu DJIA niewiele się zmieniła. Dalej w mocy pozostaje sygnał sprzedaży, jakim było przełamanie 25 czerwca br. czteromiesięcznej linii hossy. Ostatnią zwyżkę należy bowiem traktować wyłacznie jako ruch powrotny. Można więc teraz oczekiwać spadków. Byłbym jednak ostrożny w ferowaniu tego typu wyroków. Historia pokazuje, że z reguły duże przeceny były poprzedzane stabilizacją. Teraz zapewne będzie podobnie. Tym bardziej że właśnie obserwujemy proces "przerzucania" środków z obligacji na rynek akcji, co będzie hamowało spadki. Stąd też do połowy sierpnia oczekuję stabilizacji w wąskim przedziale 8900-9300 pkt. Będzie to niewątpliwie doskonała okazja do dystrybucji.
Na wykresie S&P500 mamy do czynienia z analogiczną sytuacją. Indeks zatrzymał się tuż poniżej 61,8-proc. zniesienia ubiegłorocznych spadków, po czym, spadając poniżej linii hossy, dał sygnał sprzedaży. Ostatnie podejście pod 1010 pkt, można traktować zarówno jako ruch powrotny, jak i jako kształtowanie się formacji podwójnego szczytu. Ogólnie więc sytuacja nie jest najlepsza. Tyle tylko, że jest to mało istotne. Tu liczy się jedynie zachowanie rynku względem linii szyi kilkuletniej formacji RGR. Dopóki S&P500 utrzymuje się powyżej 965 pkt, byki mogą spać spokojnie. Zejście poniżej będzie oznaczać pułapkę hossy i definitywny koniec zapoczątkowanych w marcu wzrostów.
Najlepiej spośród głównych amerykańskich indeksów prezentuje się Nasdaq. Wykres znajduje się w trendzie wzrostowym, utrzymują się sygnały kupna na wskaźnikach, rynek nie zdradza oznak wykupienia. Jedyny zauważalny minus to negatywna dywergencja na RSI. Jest to jednak za mało, żeby sprzedawać akcje. Byki więc mogą spać spokojnie. Nawet mimo to, że sytuacja na wykresach Średniej Przemysłowej i S&P500 jest zgoła odmienna. Nad sensem trzymania akcji przyjdzie się zastanawiać w momencie spadku poniżej 1680 pkt (linii trendu wzrostowego). Jednak sygnałem sprzedaży będzie dopiero spadek poniżej dolnego ograniczenia (1600 pkt) czerwcowej konsolidacji.