Od kilku miesięcy warszawska prokuratura wyjaśnia kulisy największego - sadząc po zarzutach przedstawionych przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd - oszustwa na naszym rynku kapitałowym. Chodzi o 4Media.
Jak się toczy śledztwo?
- Jeszcze nie zgromadziliśmy całej dokumentacji spółki. To, niestety, trochę trwa - powiedziała nam Małgorzata Dukiewicz, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Musimy także przesłuchać wielu świadków.
Zdaniem wierzycieli przedsiębiorstwa i byłych pracowników, sprawa po prostu się ślimaczy. - To dziwne, ale żadna z osób zatrudnionych w kluczowych działach, np. księgowości czy sekretariacie, nie została przesłuchana. A śledztwo trwa już pół roku. Mam nadzieję, że nie jest to efekt politycznych wpływów niektórych menedżerów 4Media - twierdzi osoba blisko związana ze "środowiskiem" medialnego holdingu. - Na razie skończyło się na złożeniu wyjaśnień w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Potwierdza to także jeden z najważniejszych pracowników przedsiębiorstwa, który prosi o zachowanie anonimowości. W styczniu złożył zeznania w KPWiG. - Od tej pory nikt się do mnie w żadnej sprawie nie zwracał. Podobnie jak do innych byłych pracowników, których znam. Zapewniam, że nie przeoczylibyśmy żadnego wezwania. Mamy wprawdzie święty spokój, ale, prawdę mówiąc, zależy nam na wyjaśnieniu sprawy i ukaraniu winnych. Z utęsknieniem czekam na pismo prokuratury - twierdzi.
Zarzutów nie ma?