Wrocławski Dexpol w latach 1998-2000 prowadził skup tzw. oleju przepracowanego dla rafinerii Jedlicze i Trzebinia. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, rafineria, która przy produkcji tony oleju napędowego użyła choćby 10% komponentów pochodzących z oleju przepracowanego, mogła ją sprzedać, na początku, bez odprowadzania podatku akcyzowego, później płacąc niższą stawkę. Taki stan trwał 3 lata, do 2001 roku. Prawdopodobnie dostawcy i pracownicy Dexpolu "przefakturowywali" olej opałowy na przepracowany i później sprzedawali go rafineriom. Firma, jak wskazuje ABW, zarabiała na różnicy cen - olej opałowy był wówczas tańszy od przepracowanego, którego cena mocno wzrosła z powodu korzystnych dla rafinerii rozwiązań podatkowych.
Śledztwo jest prowadzone we Wrocławiu i w Rzeszowie. Wątek wrocławski dotyczy głównie Dexpolu. Z prezesem firmy od kilku dni bezskutecznie próbujemy się skontaktować.
- Postawiliśmy zarzuty kilkunastu osobom. Dotyczą one fałszowania dokumentów - mówi nadzorujący postępowanie prokurator Adam Dec z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu. Rzeszowski oddział Centralnego Biura Śledczego bada m.in. udział pracowników rafinerii w aferze. - W tej chwili, ze względu na dobro śledztwa, nie wolno nam przekazywać żadnych informacji - wyjaśnia jeden z funkcjonariuszy CBŚ. Postępowanie prowadzą również urzędy kontroli skarbowej w Krakowie i Jaśle. Mają ustalić, jakie straty poniósł Skarb Państwa. Przedstawiciele ABW mówią o kilkuset milionach złotych.
Ciekawość funkcjonariuszy ABW wzbudził fakt, iż w latach 1998-2000 stopień "powtórnego wykorzystania" oleju w Polsce oscylował w granicach 75%. W tym samym czasie, w Niemczech, wynosił ok. 50%. Tomasz Paszkiewicz z wrocławskiej ABW uważa, że w latach 1998-2000 handel "przefakturowanym" olejem opałowym był zjawiskiem powszechnym. Mogły w nim brać udział wszystkie rafinerie używające oleju przepracowanego do produkcji oleju napędowego. Wojciech Różycki, pełniący obowiązki rzecznika prasowego rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej, powiedział, że czynności śledcze dotyczą także państwowych rafinerii z Jasła i Gorlic. - Nie będę teraz komentował tej sprawy. Trwa kontrola skarbowa. Ona wyjaśni wszelkie okoliczności - mówi Waldemar Tarasiewicz, prezes Glimaru.