Nie jest to jednak wynikiem przyjęcia wspólnego pieniądza. Niemcy, Francja i Włochy cierpią z powodu braku reform rynku pracy czy wydatków socjalnych. Stopy w strefie euro są nawet dla Niemców najniższe od kilkudziesięciu lat, więc twierdzenia o negatywnym wpływie polityki Europejskiego Banku Centralnego na gospodarkę w tym kraju są bałamutne. Natomiast bezsprzeczne jest to, że kraje, które nastawiły się na przyjęcie euro, bardzo na tym skorzystały. Najlepszym przykładem jest Grecja. Jednak do tego potrzeba polityków większego formatu.
Są tacy w Polsce?
Wierzę, że tak
Najpierw należy jednak zadać sobiCoraz silniejsze są głosy z EBC, że powinniśmy poczekać, nigdzie się nie spieszyć.
Tak samo było w przypadku Grecji. Z góry trzeba natomiast założyć, że nikt nas tam nie zaprosi, my sami musimy uznać to za nasz priorytet. Nie należy przejmować się zniechęcającymi głosami i robić swoje.
Kiedy i na jakim poziomie należy zdecydować się na usztywnienie kursu złotego przed wejściem do unii monetarnej?
Parytet centralny, czyli kurs, po jakim będziemy wchodzić do strefy euro, w dużym stopniu będzie się opierać na kursie rynkowym. Tworzone są oczywiście modelowe wyliczenia, ale z góry wiadomo, że dadzą szeroki przedział wahań.
To będzie duży przedział, biorąc pod uwagę nieprzewidywalne w ostatnich miesiącach zachowanie się kursu złotego.
Generalnie, nie jest możliwe precyzyjne przewidywanie kursu walutowego. To efekt ogromnej zmienności sił, które wpływają na rynek walutowy. Nikt przecież nie przewidział osłabienia euro wobec dolara po jego wprowadzeniu, podobnie jak teraz silnego umocnienia. Zamiast trudzić się więc przewidywaniem kursu złotego, lepiej skupić siły na uelastycznieniu gospodarki, naprawie finansów publicznych czy wyprowadzeniu polityki z przedsiębiorstw.
Wkrótce będzie Pan kierował nową Radą Polityki Pieniężnej. Czy wierzy Pan, że będą w niej zasiadać fachowcy, a nie politycy?
Przyjmuję założenie, że parlament nie będzie wybierał ludzi z myślą, aby dokonali destrukcji w banku centralnym. Uważałbym, że tego rodzaju decyzje miałyby katastrofalne skutki dla społeczeństwa i samych rządzących.
Dziękuję za rozmowę.