Portfel papierów dłużnych stanowi w największych giełdowych bankach około 1/5 aktywów. Z tego pewna część, w zależności od struktury portfela obligacji danej instytucji, jest wyceniana zgodnie z rynkowym kursem obligacji. Skalę problemu opisuje prosty przykład. Przyjmijmy, że bank ma w swoich aktywach papiery za 5 mld zł, a spadek ich cen rynkowych dotyczy jedynie 10% z nich, czyli 500 mln zł. Tylko przy 1-proc. obniżce kursów daje to 5 mln zł. Banki od wielu miesięcy borykają się z dużymi problemami finansowymi. Sytuacja na rynku obligacji nie pomoże ich przezwyciężyć.
Coś jest na rzeczy?
Nasze obawy potwierdzają specjaliści, choć mają wątpliwości, w jakim stopniu na spadku cen obligacji ucierpią wyniki banków. Robert Sobieraj, analityk z BDM PKO BP, spodziewa się, że z tego powodu banki zanotują spadek dochodów. - Nie będziemy mieć takiej sytuacji jak w zeszłym roku, kiedy korzystając ze zwyżki kursów sprzedawały one z dużym zyskiem papiery dłużne kupione wcześniej po niższych kursach - uważa analityk.
Wpływ obecnej tendencji na wyniki banków zauważają też specjaliści z największych firm audytorskich. Uważają, że część obligacji kupionych w okresie, gdy ich ceny były wyższe, trzeba będzie wycenić zgodnie z ich obecnym kursem. To zagraża powstaniem strat. Mariusz Śpiewak, manager w PricewaterhouseCoopers, uważa, że trudno będzie uniknąć negatywnego wpływu wzrostu rentowności na wyniki banków przy zastosowaniu zabiegów księgowych. - Jednakże istnieją możliwości aktywnego zarządzania portfelem obligacji. Wiele będzie zależało także od działań podjętych przez samą instytucję, od decyzji dotyczących doboru papierów. Można też próbować zabezpieczać portfel przez wykorzystanie instrumentów pochodnych - wyjaśnia specjalista PwC.
Akcja kredytowa