Nowa ustawa ustala zasady i tryb gospodarowania pieniędzmi pochodzącymi z UE. Sprecyzowane zostały reguły prowadzenia polityki finansowej przez samorządy. Podobnie jak większość instytucji sektora finansów publicznych, będą one mogły lokować swoje wolne środki np. w bankach komercyjnych lub papierach skarbowych. Dotychczas mogły współpracować tylko z NBP lub Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Najbardziej jednak zadziwiające jest skreślenie całego działu V obowiązującej ustawy, który traktuje o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
- Każda ustawa powinna zawierać zakres odpowiedzialności oraz sankcje za jej złamanie. Jeśli tego nie ma, to moim zdaniem urzędnicy mogą pozostać bezkarni. Możliwe jednak, że specjaliści od prawa karnego znajdą odniesienie do innych przepisów - wyjaśnia Robert Gwiazdowski z Centrum im. A. Smitha.
Sposób na Brukselę
Nowa ustawa rozwiązuje także ostatecznie problem księgowania pieniędzy należnych funduszom emerytalnym. Przedstawiciele Komisji Europejskiej, analitycy, a także ministrowie rządu Leszka Millera spierają się, jak należy zapisać w przyszłorocznej ustawie budżetowej 11,9 mld zł transferów do OFE. Dyskusja trwa od kilku miesięcy, ale ostateczny głos będzie należał do Eurostatu, urzędu statystycznego Unii i KE. Minister finansów Grzegorz Kołodko oraz jego następca Andrzej Raczko zdecydowali, że transfery są rozchodem z budżetu, czyli nie powiększają deficytu. Według ich interpretacji fundusze emerytalne stanowią część systemu finansów publicznych. Dlatego transfery do OFE mogą być zapisane "pod kreskę". Tymczasem Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, podpierając się opinią KE, uznał, że fundusze nie są częścią tego sektora. Dopóki jednak Komisja nie przedstawi ostatecznej wykładni na ten temat, polski rząd może zrobić wszystko, na co pozwala mu ustawa o finansach publicznych.
Na kłopoty zmiany