Wczorajsze notowania można uznać za normalną sesję zatrzymania trendu. Tylko zatrzymania, gdyż trudno tu mówić o korekcie, skoro wczoraj zanotowane zostało nowe maksimum całego trendu.
Sesja zaczęła się od niewielkiego spadku cen, który po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym został pogłębiony. Minimum zanotowano na 1548 pkt. Po tym okresie słabości do akcji przystąpili kupujący. Trzeba jasno powiedzieć, że nie było ich aż tak wielu, jak w piątek. Mimo niższej aktywności udało się bykom podnieść kursy najpierw w okolice piątkowego zamknięcia, a później na nowe maksima. Obrót towarzyszący temu wzrostowi był znacznie mniejszy niż przy zaliczaniu szczytów w piątek. Stąd rezerwa w stosunku do tego ruchu u wielu graczy. Gdy osiągnięty został rekord, a wzrost nadal był mało dynamiczny, do akcji przystąpiła podaż. W bardzo krótkim czasie ceny ponownie zjechały w okolice otwarcia sesji. Przez ok. pół godziny kontrakty straciły 40 pkt.
Zachowanie indeksu nie było równie gwałtowne, co owocowało dużymi wahaniami bazy. Ta przez większość sesji była dodatnia, co może oznaczać, że po piątkowej sesji osłabło parcie na krótką stronę rynku. Warto o tym pamiętać, gdyż może to oznaczać, że kolejna spora grupa graczy przyjęła do wiadomości fakt istnienia trendu wzrostowego. Taki proces przekonywania się uczestników rynku do panującego trendu zbliża nas do zatrzymania tendencji. W końcu gracze, którzy chcieli kupić, już to zrobią i źródło popytu uschnie. Na razie jeszcze ma kto kupować, ale popyt ma równą sobie podaż i ceny zatrzymały się. Wczorajsza sesja jest drugą z górnym cieniem na świecy dziennej. Może to sygnalizować przejmowanie władzy nad rynkiem przez niedźwiedzie, ale nie jest jeszcze powodem do zajmowania krótkich pozycji.