Ostatnio pojawiły się szanse na przezwyciężenie trwającego od kilkunastu lat impasu w zabiegach, które mają na celu ułatwienie fuzji i przejęć w krajach Unii Europejskiej. Główną przeszkodą jest od dłuższego czasu stanowisko rządu niemieckiego, który nie chce utracić kontroli nad czołowymi przedsiębiorstwami, takimi jak np. koncern samochodowy Volkswagen. Tymczasem Komisja Europejska chce usunąć istniejące bariery, gdyż osłabiają one efektywność i sprawiają, że gospodarka UE rozwija się wolniej od amerykańskiej.

Projekt przedstawiony przez komisję przewiduje absolutny zakaz obrony przed wrogimi przejęciami. Niemcy, odrzucający takie rozwiązanie, byliby jednak skłonni przystać na kompromisową propozycję Portugalii, aby w tej dziedzinie dobrowolnie stosować rygorystyczne prawo unijne z pozostawieniem w mocy przepisów poszczególnych państw członkowskich. O takiej możliwości poinformował jeden z funkcjonariuszy niemieckiego Ministerstwa Finansów.

Przeciwstawiając się bezwarunkowemu zakazowi obrony przed wrogimi przejęciami, Niemcy argumentują, że niemieckie firmy byłyby wystawione na zakusy konkurentów, zwłaszcza skandynawskich, uzbrojonych w zgodne z miejscowym prawem, a nie zabronione w UE, mechanizmy. Najważniejszym z nich są uprzywilejowane akcje, które umożliwiają założycielom firm posiadającym małe udziały faktyczną kontrolę nad przedsiębiorstwami dzięki większości głosów. Tacy de facto mniejszościowi udziałowcy mogliby po liberalizacji unijnych przepisów stać się właścicielami pozbawionych obrony niemieckich koncernów.

Ewentualny kompromis dopuszczałby nadal takie chwyty, jak sprzedaż przez belgijski Generale de Banque akcji jednemu z bliskich partnerów, aby uniknąć przejęcia przez ABN Amro i doprowadzić do połączenia z Fortis. Z kolei hiszpańska firma Hidroelectrica del Cantabrico uniemożliwiła przejęcie przez niemiecką Energie Baden-Württemberg, wykorzystując posiadaną liczbę głosów, większą od faktycznego udziału.

Zdaniem komisarza do spraw usług finansowych Fritsa Bolkensteina, należy zbadać, czy spółki byłyby skłonne dobrowolnie zrezygnować z różnorodnych sposobów obrony przed wrogimi przejęciami. Efektem takiego podejścia byłaby większa popularność ich akcji wśród inwestorów.