Reklama

Ukraina i Polska stworzą tandem gospodarczy

Z Konstantym Litwinowem, wiceradcą handlowym Ambasady Ukrainy w Polsce, rozmawia Andrzej Krzemirski

Publikacja: 05.09.2003 10:12

Sąsiedztwo, a także liczne więzy łączące Ukrainę i Polskę, sprzyjają wymianie handlowej między naszymi krajami. Czy Pana zdaniem handel ukraińsko-polski odzwierciedla pod względem wartości i struktury towarowej możliwości i potrzeby obu stron?

W mojej ocenie wykorzystanie potencjału gospodarczego w przełożeniu na obroty towarowe jest bardzo słabe. W zeszłym roku wyniosły one około 1,6 mld USD, z czego 600 mln USD to polski import z Ukrainy, a 1 mld USD ukraińskie zakupy w Polsce. Obroty zwiększają się, ale trudno byłoby to uznać za wyraźną tendencję. W ogóle - moim zdaniem - czasy prostego handlu między Ukrainą a Polską mamy już za sobą.

Jeżeli chodzi o strukturę towarową, to w ukraińskim eksporcie można wyróżnić trzy podstawowe grupy: rudy metali, wyroby metalowe i trochę chemii, przy czym żadna z nich nie ma przyszłości. Wraz z rozwojem ukraińskiego hutnictwa rośnie popyt wewnętrzny na rudę żelaza, a jednocześnie Polska zamierza zróżnicować import i kończy budowę portu w Gdańsku, nastawionego na dostawy tego surowca z Brazylii. Jeżeli chodzi o wyroby metalowe, to jeszcze nie wiadomo do końca, czy kontyngent dotyczący ukraińskiego eksportu do UE zostanie rozszerzony o Polskę.

A jakie towary dominują w polskim eksporcie na Ukrainę?

Najważniejsze grupy to produkty przemysłu maszynowego i chemicznego, meble oraz artykuły spożywcze. Kupujemy także inne towary. Nie ukrywam, że według danych ukraińskich import z Polski jest o około 600 mln USD mniejszy, niż wykazują to statystyki polskie. Problem ten powinien zniknąć po wprowadzeniu - zgodnie z podpisaną już umową - wspólnej kontroli granicznej.

Reklama
Reklama

Wprawdzie struktura polskiego wywozu jest bardziej zdywersyfikowana i stabilna, ale i jego przyszłość jest niepewna.

Czy to oznacza, że wraz z malejącą rolą tradycyjnego handlu należy położyć nacisk na szerzej pojętą współpracę gospodarczą?

Tak. Obecnie jedynym wyjściem są więzi kooperacyjne. Jeżeli zdążymy doprowadzić do wymiany inwestycji i nawiążemy kooperację, to będzie nam łatwiej współpracować po przystąpieniu Polski do UE.

Podczas wizyty premiera Millera w Doniecku, 31 lipca 2003 r., nasz premier podtrzymał wcześniejszą inicjatywę stworzenia polsko-ukraińskiego tandemu gospodarczego. Tutaj wychodzimy na płaszczyznę geopolityczną, bo jeśli Polska po wejściu do Unii będzie miała zaplecze w postaci potencjału ekonomicznego Ukrainy, a jednocześnie Ukraina w Jednolitej Przestrzeni Gospodarczej1) będzie korzystać z zaplecza, jakim jest Polska, to oba kraje łatwiej zachowają swój wizerunek i nie dopuszczą do przytłoczenia ich gospodarki przez sąsiadów ze Wschodu i Zachodu. Właśnie na stworzeniu tego tandemu skoncentrowane są teraz nasze wysiłki.

Czy zainteresowanie tą inicjatywą wykazują również przedsiębiorstwa z obu krajów?

Jeżeli chodzi o konkrety, to na razie sytuacja wygląda źle. Inwestycje polskie na Ukrainie mają wartość około 100 mln USD - to prawie nic w stosunku do łącznej kwoty inwestycji zagranicznych w naszym kraju, sięgającej 5,6 mld USD. W Polsce nie ma żadnych inwestycji ukraińskich. I to jest olbrzymi problem.

Reklama
Reklama

Na szczęście polskie firmy coraz bardziej interesują się rynkiem ukraińskim. Mamy już sygnały, że chcą one uczestniczyć w procesie prywatyzacji. Na przykład Ciech jest zainteresowany nabyciem udziału w fabryce sody. Jednym z największych przedsięwzięć jest inwestycja w fabrykę mebli w obwodzie charkowskim.

Staramy się popierać te inicjatywy. Temu właśnie ma służyć prezentacja pod hasłem "Ukraina proponuje i zaprasza" na forum w Krynicy. Przedstawimy tam również nasze zainteresowania inwestycjami w Polsce, m.in. w ramach prywatyzacji. Na przykład jedna z największych firm ukraińskich - Związek Przemysłowy Donbas - jest uczestnikiem przetargu na zakup udziałów w Hucie Stali Częstochowa. Jeżeli dojdzie do tej inwestycji, byłaby ona sygnałem dla przedsiębiorców z Ukrainy, że w Polsce warto inwestować.Czy poza przemysłem istnieją jakieś elementy współpracy w dziedzinie usług, na przykład w turystyce lub transporcie?

W turystyce współpraca znajduje się na razie w początkowym stadium. Mamy, oczywiście, dobre warunki naturalne na Krymie, wybrzeżu Morza Czarnego czy Azowskiego, ale ta gałąź gospodarki wymaga dużych inwestycji, gdyż infrastruktura turystyczna Ukrainy jest bardzo słaba.

W transporcie posunęliśmy się ostatnio do przodu, i to dość wyraźnie. Mam na myśli wdrażanie na Ukrainie systemu automatycznego rozsuwu kół w taborze kolejowym. Wprowadzenie go w sposób masowy poważnie zmieni sytuację na granicy, gdzie obecnie pociągi stoją po trzy, cztery godziny.

Idąc dalej, mamy już szerokie tory od Sławkowa na Śląsku, poprzez Ukrainę i Rosję, aż do Pacyfiku. W maju odbyło się w Katowicach spotkanie ministrów transportu zainteresowanych państw, podczas którego omówiono ambitny projekt intensyfikacji przewozów kontenerowych magistralą transsyberyjską. Ukraina i Polska, jako kraje tranzytowe, uzyskałyby dzięki temu dodatkowe możliwości współpracy, a także wpływy budżetowe. Już teraz szerokimi torami przewożone są do Sławkowa samochody ciężarowe, co odciąża zatłoczone drogi.

Czy rysują się też szanse współdziałania w dziedzinie finansów?

Reklama
Reklama

Mamy w tej chwili na Ukrainie dwa polskie banki - Kredyt Bank i Pekao SA. Pierwszy z nich ma już oddziały prawie w każdym obwodzie ukraińskim, co ułatwia rozliczenia związane z handlem oraz inwestycjami.

Czy obroty handlowe rozlicza się tylko w wolnych dewizach, czy także w innej formie?

Głównie są to płatności wolnodewizowe, ale oba polskie banki oferują już rozliczenia w hrywnach i złotych, bez potrzeby przeliczania na dolary, co znacznie zmniejsza koszty. Niestety, nie mamy jeszcze żadnego przedstawicielstwa banku ukraińskiego w Polsce, ale na razie nie ma na to popytu ze strony przedsiębiorstw z Ukrainy. Mogłaby go stworzyć ewentualna inwestycja w Częstochowie.

Proszę powiedzieć, co najbardziej utrudnia w praktyce stosunki ukraińsko-polskie? Czy są jakieś elementy, które można by poprawić?

Każdy zapytany o to przedsiębiorca odpowie, że główną przeszkodą jest granica. I to jest prawda, ale ponieważ mamy już podpisaną umowę o wspólnej odprawie granicznej, sądzę, że skróci to czas oczekiwania w kolejkach. Jednocześnie rozbudowujemy infrastrukturę na granicy, wykorzystując pomoc finansową UE.

Reklama
Reklama

Natomiast moim zdaniem najważniejszą przeszkodą nie są bariery o charakterze technicznym, lecz brak wiedzy zarówno wśród Polaków, jak i Ukraińców. Na przykład u nas nikt nie wie, jakie są możliwości inwestowania w Polsce. I to jest bariera, którą przede wszystkim musimy złamać.

Dziękuję za rozmowę.

1) Projekt umowy w sprawie utworzenia Jednolitej Przestrzeni Gospodarczej, która ma objąć Rosję, Ukrainę, Białoruś i Kazachstan, został uzgodniony 15 sierpnia br. podczas spotkania premierów tych państw w stolicy Kazachstanu - Astanie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama