Dzisiaj odpowiedź, czy kurs jena wobec dolara może mieć wpływ na kontrakty na WIG20. Z pozoru wydaje się to nawet śmieszne, tym bardziej, że największa korekta ostatniego trendu wzrostowego na GPW rozpoczęła się dokładnie w momencie wybicia S&P500 z 3-miesięcznej konsolidacji. Pamiętając jednak o jakże niekorzystnym dla rynków akcji okresie (wrzesień/październik) warto mimo wszystko zastanowić się, co mogłoby być impulsem do mocnej przeceny giełdowych indeksów.
Liderem byczych zagrożeń może się stać wspomniany kurs jena. Na ostatnich sesjach Bank of Japan zdołał obronić poziom 115 oddzielający jena przed zapewne skokowym umocnieniem do dolara. Jeśli jednak japońska gospodarka okaże się w końcu mocniejsza od BoJ i jen zejdzie poniżej 3-letniego wsparcia, to pierwszym odruchem japońskich inwestorów będzie ucieczka z amerykańskich rynków długu. Przy charakterystycznych dla japońskich inwestycji wysokich wartościach jednostkowych transakcji wywołałoby to kolejną szybką falą wyprzedaży obligacji, czyli wzrost rynkowych stóp procentowych. To właśnie rosnąca w ostatnich miesiącach rentowność powstrzymywała amerykańskie indeksy przed kontynuacją wzrostu. Bagatelizującym problem przypomnę, że analogiczna, druga fala wyprzedaży amerykańskich obligacji była impulsem do krachu na Wall Street w 1987 roku.
Mieliśmy w ostatnich dniach sporo byczej krwi na warszawskim parkiecie, a głębokość ran wskazuje na poważne uszkodzenia, szczególnie jeśli chodzi o nastroje. Mimo to, trzeba zauważyć, że ostatnia wyprzedaż sprowadziła już kontrakty na docelowy poziom korekty. Z tego miejsca powinno na początku tygodnia przyjść jakieś odbicie, którego styl zadecyduje o tym, czy oglądaliśmy korektę (jak większość oczekuje), czy już odwrócenie trendu wzrostowego.