Jak ocenia Pan wyniki finansowe banków za I półrocze 2003?
Banki komercyjne pokazały dobre wyniki. W I półroczu zysk netto wyniósł ponad 1,9 mld zł, czyli trochę mniej niż w całym 2002 roku, kiedy sięgnął nieco ponad 2 mld zł. Spodziewam się, że w tym roku banki wypracują około 4 mld zł. Pod warunkiem jednak, że nie będzie negatywnych zdarzeń, które - tak jak w zeszłym roku - doprowadziłyby do tworzenia rezerw na dużą skalę. Również sektor spółdzielczy osiągnął stosunkowo dobre wyniki, tj. 151 mln zł, podczas gdy za cały 2002 rok było to 355 mln zł, na co wpłynęło przeszacowanie posiadanych przez te banki akcji banków zrzeszających.
W I półroczu obserwowaliśmy większą dynamikę wzrostu aktywów. W bankach przyspieszyła także akcja kredytowa (o 3,9% wobec 2,6% w 2002 roku). Wraz z ożywieniem kredytowym rosną dochody z opłat i prowizji, które stanowią 26% wyniku banków. W części instytucji to blisko połowa wyniku. Zjawisko to jest pozytywne, jeśli wynika ze sprzedaży nowych produktów. Podnoszenie dotychczasowych opłat, stosowane w niektórych bankach, może jednak doprowadzić do odpływu klientów. Negatywnym zjawiskiem, które będzie się pogłębiać, jest spadek marży odsetkowej. W I półroczu wyniosła ona 2,97% w bankach komercyjnych oraz około 6% w spółdzielczych. Dla porównania, w krajach Unii Europejskiej marża wynosi 1,5 - 2%, a w sektorze spółdzielczym 2,5%.
Kto jest zainteresowany inwestycjami w polskich bankach?
Część inwestorów składa wnioski o pozwolenie na działanie w Polsce w ramach już istniejących grup kapitałowych. Inni, tak jak brytyjski HSBC, czekają na zgodę na rozpoczęcie działalności. Niebawem możliwość taką otrzyma Nykredit, który tworzy bank hipoteczny. Są też inwestorzy, często spoza Unii Europejskiej, zainteresowani nabyciem akcji w bankach już funkcjonujących w naszym kraju. Na razie, mimo że jest dużo chętnych do kupna, nie ma zainteresowanych sprzedażą banków.