Reklama

Warszawa dała przykład

Podobnie jak na giełdzie w Warszawie, również na największych rynkach akcji spadają notowania. Z tym że skala przeceny (podobnie jak w wypadku poprzedzających ją wzrostów), która rozpoczęła się za granicą kilka dni później, jest znacznie mniejsza. Najbardziej destrukcyjny charakter ma spadek na Nasdaq, gdzie korekta wystartowała od luki bessy.

Publikacja: 13.09.2003 10:54

Po niedawnym wybiciu w górę z konsolidacji indeksu S&P 500 przyszła pora na korektę na amerykańskim rynku akcji. W trakcie dwóch spadkowych sesji indeks stracił 20 punktów, co, biorąc pod uwagę, że jego wartość, oscyluje wokół 1020 punktów, nie jest istotną zniżką. Jednak uwzględniając, że w ostatnich czterech tygodniach wskaźnik zyskał 65 punktów, to jest to już znaczna korekta. Ponieważ wystąpiła bezpośrednio po wybiciu ponad czerwcowy szczyt, można uznać ją za ruch powrotny. Jeśli ten scenariusz jest prawdziwy (biorąc pod uwagę dość delikatną sytuację naszego parkietu, byłoby to wskazane), to czwartek był początkiem nowej fali wzrostowej. Gdyby natomiast okazało się, że niedźwiedzie nie zamierzają ustąpić i wykres indeksu ponownie znalazł się pod czerwcowym szczytem (1011 pkt), wtedy sytuacja się skomplikuje. Krótkoterminowy trend wzrostowy załamie się, co grozić będzie dalszym spadkiem, przynajmniej do 965 pkt.

Nasdaq z luką bessy

Taki scenariusz wydaje się dość prawdopodobny, jeśli spojrzeć na wykres Nasdaq Composite. Wprawdzie 50-proc. wzrost od marcowego dołka nie pozostawia wątpliwości, że w średnim terminie przewagę mają kupujący, ale w perspektywie ostatnich kilku sesji sytuacja nie jest już tak klarowna. Na dwóch kolejnych sesjach (wtorek-środa) indeks zniżkował o 65 punktów, a szczególnie destrukcyjny technicznie był 50-punktowy spadek w środę. Otwarta została luka bessy. Na wykresie pojawiła się wysoka czarna świeca. Jednocześnie zamknięta została luka hossy z poprzedniego tygodnia, co sprawia, że ostatnie dni traktować można jako wyspę odwrotu. To formacja typowa dla końca wzrostu. Czwartkowe odreagowanie było za słabe, żeby zniwelować negatywną wymowę wykresu Nasdaq Composite. Trudno przypuszczać, żeby cała sprawa zakończyła się bez przynajmniej 100-punktowego spadku (5%), do 1750 pkt, gdzie znajduje się linia trendu wzrostowego. Przy tak istotnej zniżce notowań spółek technologicznych obrona czerwcowego szczytu na wykresie S&P 500 będzie bardzo wątpliwa.

DAX zyskał 50%

Zmiany trendu na rynku amerykańskim będą na razie mieć znaczenie krótkoterminowe. Tymczasem u zachodnich sąsiadów to, w którym kierunku rozwinie się trend w najbliższym czasie, ma dużo większy ciężar gatunkowy. Po trwającym 6 miesięcy marszu w górę, w trakcie którego DAX zyskał 50%, jego wykres dotarł do linii szyi budowanej prawie 5 lat głowy z ramionami. Ponieważ zasięg spadku wynikający z wysokości i czasu kształtowania figury nie został jeszcze wyczerpany, załamanie trendu wzrostowego będzie jak najbardziej usprawiedliwione. Ruch powrotny rozpoczęty prawie 6 miesięcy po wybiciu z formacji, a zakończony rok po jej opuszczeniu, może się wydawać spóźniony, jednak w analizie trudno pominąć długi czas kształtowania głowy z ramionami. Naturalną konsekwencją takiej interpretacji wykresu jest prognoza spadku DAX poniżej marcowego dołka, który znajduje się na 2,4 tys. pkt. Potwierdzeniem, że taki właśnie scenariusz się realizuje, będzie wybicie w dół z kanału, w którym indeks porusza się od dwóch miesięcy. Dolna linia kanału znajduje się na poziomie 3500 pkt.

Reklama
Reklama

Gdyby linia szyi opisywanej formacji okazała się zbyt słabą barierą, niemiecki indeks będzie miał otwartą drogę do osiągnięcia 4 tys. punktów. Od tej wartości DAX dzieli w tej chwili ok. 10%.

BUX się trzymaWygląda na to, że za gwałtowną zmianą trendu na naszej giełdzie stoją przede wszystkim krajowe pieniądze. Giełda w Budapeszcie, gdzie udział inwestorów zagranicznych w obrotach szacowany jest na 70%, zachowuje się dużo spokojniej. Co nie znaczy, że i na tamtym rynku nie doszło do przesilenia. Ostatnie sesje układają się w formację gwiazdy wieczornej - szczególnie nieprzyjemnie przebiegały dla posiadaczy akcji notowania wtorkowe, kiedy indeks stracił w trakcie dnia 75 punktów. Po podobnych sesjach w kwietniu i czerwcu trend krótkoterminowy zmieniał się na spadkowy. Dopóki indeks znajduje się ponad szczytem z maja 2002 roku (8950 pkt), nie ma powodów, żeby i tym razem zniżkę traktować inaczej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama