Kiedy sezon rozgrywek sportowych rozpoczyna się, właściciele totalizatorów zacierają ręce. W przypadku Williama Hilla także inwestorzy mają się z czego cieszyć. Firma ogłosiła wzrost obrotów o 72% - z 1,59 mld funtów do 2,74 mld - w porównaniu z rokiem ubiegłym. Firma na zakładach zarobiła przed podatkiem 86,5 mln funtów. W ubiegłym roku zanotowała nieznaczne straty w wysokości 12,2 mln funtów. Kurs akcji - których cena wzrosła od lutego o 60% - wynosi obecnie 14,9 pensa. Dywidendy z akcji Hilla wzrosły o 20% do 3 i pół pensa.
Będzie jeszcze lepiej
David Harding, szef Hilla uważa, że najlepsze w tym roku jeszcze przed firmą - nadchodzące Mistrzostwa Świata w rugby oraz kwalifikacje do Euro 2004 będą, jego zdaniem, kolejną okazją do zarobku. Atmosfera sukcesu skłoniła też szefa Williama Hilla do ogłoszenia planów zakupu prywatyzowanej właśnie sieci 400 punktów totalizatora Tote. - Mamy niemal 1600 punktów, musielibyśmy nabyć ponad 500, aby osiągnąć limity określone w przepisach antymonopolowych - mówi Harding.
Innego zdania są jednak najpoważniejsi konkurenci Hilla w walce o nałogowych hazardzistów - kasyna. Gaming Board, instytucja monitorująca rynek zakładów sportowych, punktów bingo i kasyn, grozi nawet podaniem Williama Hilla i Ladbroke - głównych graczy na rynku bukmacherów - do sądu. O co chodzi? O FOBT.
Nowa rozrywka