Ugoda Merrill Lynch z Departamentem Sprawiedliwości obejmuje działalność domu maklerskiego w 1999 r. Gdy ówczesne wyniki kwartalne Enronu zaczęły rozmijać się z prognozami, pracownicy ML pomogli władzom energetycznego kolosa w "poprawieniu" sprawozdań finansowych - twierdzą prokuratorzy federalni. Merrill Lynch przyjął na siebie odpowiedzialność za ich działania. Zobowiązał się także do nieangażowania się w działania mogące wprowadzać w błąd inwestorów na temat rzeczywistej kondycji spółek - nawet jeżeli te operacje byłyby zgodne z obowiązującym prawem. Dom maklerski zgodził się także na wprowadzenie wewnętrznych reform i na ograniczony nadzór rządowy przez 18 miesięcy. Pracę ML będzie kontrolował niezależny audytor.
Trzej byli dyrektorzy Merrill Lynch: Daniel Bayly, Robert Furst i James Brown zostali równocześnie oskarżeni o zmowę przestępczą, fałszowanie sprawozdań finansowych i sztuczne zawyżanie zysków Enronu. Żaden z nich nie przyznał się do winy podczas wstępnego przesłuchania przed sądem w Houston. Wszyscy będą odpowiadać z wolnej stopy po wpłaceniu kaucji w wysokości 100 tys. USD. Według prokuratury federalnej w Houston (gdzie mieściła się siedziba Enronu), w 1999 r. cała trójka miała udział w zaksięgowaniu 7-milionowej, krótkoterminowej inwestycji jako 12-milionowego zysku ze sprzedaży barek w Nigerii. Między innymi dzięki tej operacji poprawiono wyniki finansowe Enronu. Nad tego rodzaju operacjami miał czuwać były szef operacji finansowych Enronu Andrew Fastow, wymieniony w akcie oskarżenia jako współuczestnik zmowy przestępczej. Wszyscy trzej oskarżeni odeszli z Merrill Lynch bądź na emeryturę, bądź na własną prośbę.