Reklama

Europejski rynek energii na rozdrożu

Europejska energetyka znajduje się o krok od wejścia w fazę cyklów koniunktury i dekoniunktury. Do 2012 roku moce wytwórcze muszą wzrosnąć o 65 gigawatów. Dalsze od 60 do 100 gigawatów będzie potrzebne, jeżeli wejdą w życie postanowienia protokołu z Kyoto.

Publikacja: 19.09.2003 10:19

Koszty wdrożenia protokołu z Kyoto wyniosą co najmniej 20 mld euro. To główne wnioski, płynące z raportu ?Keeping the Lights On? autorstwa Boston Consulting Group.

Nadpodaż energii

Zawsze dostępne zdolności wytwórcze europejskich producentów energii z 16 państw (Austrii, Belgii, Danii, Finlandii, Francji, Niemiec, Irlandii, Włoch, Luksemburga, Holandii, Norwegii, Portugalii, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii) wynosiły w 2002 roku 550 gigawatów. Zapotrzebowanie na energię w szczycie zużycia w ubiegłym roku wyniosło 415 gigawatów. Podaż przewyższała zatem popyt. Obecnie w fazie budowy znajdują się kolejne inwestycje energetyczne o zdolności wytwórczej równej 15 gigawatów (odpowiada to w przybliżeniu połowie mocy produkcyjnych w Polsce).

Inwestować

czy nie inwestować-

Reklama
Reklama

Mimo takiej sytuacji w sektorze eksperci Boston Consulting Group (BCG) spodziewają się wzrostu zapotrzebowania na energię. Rozwój gospodarczy wymaga odpowiednio dużych zasobów energetycznych. Część zakładów energetycznych działa w oparciu o przestarzałe technologie i jest w znacznym stopniu zdekapitalizowana. Analitycy BCG sądzą, że w latach 2002?2012 zostaną zamknięte zakłady o mocach energetycznych w wysokości 100 gigawatów. A to oznaczna spory ubytek potencjału produkcyjnego. Wprowadzenie protokołu z Kyoto będzie więc wymagało poważnych nakładów inwestycyjnych. W efekcie w 2012 roku moce produkcyjne europejskiej energetyki muszą powiększyć się co najmniej o 65 gigawatów. Gdyby protokół z Kyoto wszedł w życie, zdolności wytwórcze musiałyby się zwiększyć o dodatkowe 60 do 100 gigawatów. Miałoby to na celu zastąpienie zakładów, które emitują ponadprzeciętne ilości gazów cieplarnianych.

Zdaniem specjalistów BCG, europejska energetyka stoi przed wyborem ? inwestować w nowe moce produkcyjne albo zrezygnować z tego. Rosnący popyt na energię może zachęcać do powiększania zdolności wytwórczych. Co wówczas, gdy prognoza wzrostu zużycia energii się nie spełni- Wtedy ponownie w Europie zapanuje okres niepełnego wykorzystania mocy produkcyjnych. Silna walka konkurencyjna i spore koszty utrzymania niewykorzystywanych w pełni instalacji, dadzą się we znaki gigantom europejskim. W takim otoczeniu poradzą sobie firmy najzasobniejsze w gotówkę i posiadające największe zdolności finansowania długiem. Mogą one przejmować słabszych konkurentów. Drapieżnikami, którzy mogą wybrać się na łowy, są: niemieckie E.ON (zdolności finansowania BCG ocenia na 38 mld euro) i RWE (20 mld euro), belgijski Electrabel (11 mld euro) i francuski GdF (10 mld euro). Na ich celowniku znajdują się o wiele mniej zasobne spółki ? np. szwedzki Vatenfall czy włoski Edison.

Możliwy jest także drugi scenariusz. Producenci energii nie podejmują, albo podejmują z opóźnieniem procesy inwestycyjne. Mogłoby wówczas dojść do niedoboru podaży energii, a wtedy cała gospodarka miałaby kłopoty z rozwojem.

Kyoto oznacza wyzwanie

Sporym wyzwaniem dla europejskiej energetyki byłoby przyjęcie protokołu z Kyoto. Nakłada on limity emisyjne w produkcji gazów cieplarnianych. W symulacji BCG, 16 państw europejskich zwiększy w latach 2000?2012 emisję dwutlenku węgla do atmosfery z 800 mln ton do 1,1 mld ton.

Aby spełnić postanowienia protokołu z Kyoto, europejscy producenci musieliby emitować około 700 mln ton (w zależności od scenariusza od 675 do 740 mln ton). Innymi słowy, musieliby się uporać z emisją ok. 400 mln ton. Rozwiązaniem są albo inwestycje ograniczające wypuszczanie szkodliwych gazów, albo kupowanie na rynku uprawnień do ich emisji.Polskie firmy energetyczne również będą musiały poddać się normom emisyjnym, nałożonym przez protokół z Kyoto. Dodatkowo obowiązują nas dyrektywy Unii Europejskiej. Aby polscy wytwórcy energii dostosowali się do tych uregulowań, na modernizacje i inwestycje należy wydać 40 mld zł.

Reklama
Reklama

Zgodnie z protokołem z Kyoto, Polska ma zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o 6% w porównaniu z 1988 rokiem (Polska jako kraj w transformacji mogła ustalić jako okres bazowy inny rok niż 1990). Pod koniec lat 80. w naszym kraju dominował przemysł uciążliwy dla środowiska. Z tego powodu ilości gazów cieplarnianych wysyłanych do atmosfery były o wiele większe niż obecnie. W 1988 roku emisja gazów cieplarnianych wynosiła w naszym kraju 565 tys. gigagramów. W 2000 roku już 386 tys. gigagramów. Spadek emisji gazów cieplarnianych oznacza, że limity, jakie musi Polska spełnić w latach 2008?2012, nie są uciążliwe. Nasza gospodarka może w tym czasie emitować 531 tys. gigagramów gazów cieplarnianych.

Restrykcyjne wymogi

Dwa lata temu weszła w życie unijna dyrektywa, dotycząca emisji niektórych zanieczyszczeń przez producentów energii. Określiła ona bardzo ostre wymagania dla producentów energii. Unia Europejska nałożyła na istotne źródła spalania (od 50 MW) zbiorcze limity emisji do roku 2008 oraz tak zwane poziomy zalecane. Wkrótce Ministerstwo Środowiska ma parafować tę regulację. Najistotniejszy jest limit dotyczący emisji dwutlenku siarki.

Zgodnie z ustaleniami z Unią Europejską, większe źródła energii w 2010 roku będą mogły wyemitować 426 tys. ton dwutlenku siarki rocznie. Limity, jakie nakłada na nas najnowsza dyrektywa UE, są znacznie bardziej restrykcyjne niż w przeszłości. W 1996 roku, kiedy producenci energii podpisywali kontrakty długoterminowe, zakładano, że duże źródła spalania w 2010 roku, zgodnie z protokołem podpisanym w Goteborgu, będą mogły wyemitować do 700 tys. ton. Aby spełnić to ustalenie, mieliśmy do czynienia z masową modernizacją polskich elektrownii i inwestycjami zabezpieczonymi KDT. Teraz należałoby doprowadzić część elektrowni do stanu, w którym będą mogły emitować zanieczyszczenia zgodnie z nową, bardziej wymagającą normą. ? W związku z tym powstaje pytanie, jak wykonać limit dotyczący dwutlenku siarki. W dalszej perspektywie trzeba również ograniczyć emisję tlenków azotu. Po przystąpieniu do UE zaczną obowiązywać nas również limity na dwutlenek węgla ? mówi Wojciech Jaworski, dyrektor Departamentu Instrumentów Ochrony Środowiska w Ministerstwie Środowiska. ? Podjęliśmy pracę, aby umożliwić nam handel emisjami i w tej chwili kończymy pierwszy etap tego projektu. Zakładamy, że do końca roku pojawią się rozwiązania ustawowe. Na początku 2004 r. zajmie się tym parlament. Wejście w życie planowane jest 1 lipca wraz z likwidacją kontraktów długoterminowych ? dodaje dyrektor Jaworski.

Emisje pomogą

zmodernizować

Reklama
Reklama

Aby energetyka mogła spełnić przyszłe normy emisyjne, należałoby zainwestować około 40 mld zł do 2015 roku. Warto dodać, że takie inwestycje natychmiast wpisują się w koszty działalności ? oznacza to, że cena energii w Polsce będzie rosła. Rolę stymulującą dla modernizacji i nowych inwestycji ma pełnić handel emisjami. W najbliższym czasie można liczyć na dwa nowe duże projekty inwestycyjne. W Łagiszy oraz w Pątnowie 2 mają powstać dwa bloki o znacznie wyższej efektywności i rentowności (czyli mniej paliwa jest potrzebne na wyprodukowanie tej samej ilości energii). Nowe kotły będą spełniać surowe normy emisyjne. Do tej dwójki wkrótce powinny dołączyć kolejne elektrownie ? ma im to ułatwić wprowadzenie handlu emisjami.

Zarządy w elektrowniach będą musiały sobie odpowiedzieć na pytanie, ile będą mogły wyprodukować energii przy obowiązujących standardach unijnych. Jeżeli będą chciały wyprodukować więcej, niż im zezwalają odpowiednie dyrektywy, i wyemitować w związku z tym wyższą, niż przyznana, ilość zanieczyszczeń ? będą musiały kupić na wolnym rynku pozwolenie na emisję. ? Wtedy pojawia się pytanie, czy na rynku będzie emisja oraz czy jej koszt pozwoli na rentowną produkcję energii. Z drugiej strony handel pozwoleniami na emisję może skłonić do decyzji inwestycyjnych. Spółka może zdecydować się na budowę nowych bloków i w przyszłości z biorcy emisji stać się jej dawcą ? dodaje Wojciech Jaworski.

Międzynarodowy

gaz cieplarniany

Najbliższym problemem, ale jednocześnie i szansą dla elektrowni, jest kwestia emisji dwutlenku węgla. Polska jest na razie w uprzywilejowanej sytuacji. Zgodnie z protokołem z Kyoto, posiada bowiem rezerwę emisyjną wynoszącą ok. 120 mln ton. ? Pytanie brzmi: ile tej rezerwy zostanie skonsumowane do 2012 roku" Warto zwrócić uwagę, że węgiel brunatny jest surowcem, którego spalanie daje znaczącą emisję dwutlenku węgla. Zobowiązania z Kyoto być może wymuszą kolejne inwestycje modernizujące polską energetykę ? sumuje dyrektor Jaworski.

Reklama
Reklama

Warto przypomnieć, że lada moment zostanie przyjęta dyrektywa Unii Europejskiej w zakresie handlu gazami cieplarnianymi. W Polsce wejdzie ona w życie już w przyszłym roku. Co to oznacza dla naszych wytwórców energii" Aktualnie jesteśmy w sytuacji sprzedającego, a handel na poziomie międzynarodowym będą mogły prowadzić poszczególne zakłady. Trudno w tej chwili dokładnie oszacować, ale można przypuszczać, że sprzedaż na rynku międzynarodowym pozwoleń na emisje CO2, może być ważnym elementem w przyszłych strukturach przychodów elektrowni.

Wytwórcy energii w transakcjach nie będą mieli jednak zupełnie wolnej ręki. Ze względu na to, że to państwo zawiaduje rezerwą emisyjną, to najprawdopodobniej właśnie jakaś struktura centralna będzie musiała ją nadzorować. Wyzwaniem dla elektrowni będzie zmierzenie, ile emitują dwutlenku węgla, czyli tak jak w przypadku dwutlenku siarki, będą musiały założyć odpowiednie liczniki. Obecnie znana jest tylko krajowa przybliżona wartość emisji CO2.

Protokół z Kyoto

Protokół z Kyoto jest aktem prawnym, uzupełniającym ramową konwencję klimatyczną, który został wypracowany w 1997 roku. Państwa sygnatariusze tego porozumienia międzynarodowego zobowiązały się do zmniejszenia o co najmniej 5% emisji 6 gazów cieplarnianych: dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu, fluorowcopochodnych węglowodorów, perfluorowcowęglowodorów, sześciofluorku siarki wobec poziomu z 1990 roku. Redukcja emisji ma nastąpić w pierwszym okresie rozliczeniowym w latach 2008?2012.

Protokół wejdzie w życie, gdy ratyfikuje go ? lub w innej formie wprowadzi do prawa krajowego ? co najmniej 55 państw, które emitują minimum 55% gazów wywołujących efekt cieplarniany. Wciąż nie udało się tego osiągnąć, gdyż do tej pory (do 5 września 2003 r.) protokół ratyfikowało 117 krajów, mających 44,2-proc. udział w emisji gazów cieplarnianych. Dotychczas protokołu nie przyjęły dwa państwa wypuszczające do atmosfery największe ilości gazów: Stany Zjednoczone (36,1%) i Rosja (17,4%).

Reklama
Reklama

Kto emituje gazy cieplarniane"

Gazy cieplarniane powstają w przyrodzie, bądź są produktem działalności ludzkiej. Emisja w wyniku aktywności ludzi sprowadza się do 4 sektorów: produkcji energii, przemysłu, transportu i rolnictwa. W 2002 roku 46% gazów przedostawało się do atmosfery z firm energetycznych, 22% przemysłowych i po 7% transportowych oraz rolniczych. Podstawową substancją zanieczyszczającą w energetyce jest dwutlenek węgla. Mniejsze znaczenie mają metan, podtlenek azotu, tlenki azotu, tlenek węgla i niemetanowe lotne związki organiczne. Najczęściej powstają w wyniku spalania paliwa. Emisje dwutlenku węgla są wypadkową rodzaju spalanego paliwa. Koks i węgiel zawierają najwięcej pierwiastka węgla na jednostkę energii. Ropa naftowa zawiera 3/4 tego, co węgiel, natomiast gaz 55%. Gazy cieplarniane powstają także w procesie wydobywania, przesyłania, magazynowania i dystrybucji paliw (np. odwierty gazowe, odpowietrzanie szybów naftowych, rafinacja ropy).

Spodziewane największe inwestycje

w polskiej energetyce

Jeszcze w tym roku powinna się wyjaśnić kwestia dokończenia budowy nowego bloku energetycznego w Pątnowie (460 MW). W przyszłym roku może ruszyć podobna inwestycja w Elektrowni Łagisza, należącej do Południowego Koncernu Energetycznego. Prawdziwa megainwestycja może być realizowana w elektrowni Bełchatów. Aby wyremontować tam 12 bloków (każdy 360 MW), należy na ten czas zbudować nową elektrownię Bełchatów 2 o mocy ponad 860 MW ? co związane jest z zapewnieniem bezpieczeństwa sytemu przesyłowego. Ma ona pracować przez ok. 8 lat. Tyle ma potrwać remont bloków w największej polskiej elektrowni. jego rozpoczęcie przekładane było już kilkakrotnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama