Według CEBR, w przyszłym roku zatrudnienie w londyńskim City powinno wzrosnąć do około 305 tys. osób, wobec obecnych 302 tysięcy, a w 2005 r. powinno przybyć kolejnych 5 tysięcy etatów. - Optymistyczne prognozy to przede wszystkim efekt poprawy koniunktury giełdowej, co spowodowało, że banki, fundusze czy biura maklerskie poprawiają wyniki - powiedział agencji Bloomberga Ian Mitchell, ekonomista, konsultant CEBR. Jego zdaniem, w pierwszej kolejności odczują poprawę koniunktury i zaczną tworzyć nowe miejsca pracy instytucje specjalizujące się w bankowości korporacyjnej, działalności maklerskiej oraz specjalizujące się w rynku instrumentów pochodnych. Ostatnie zareagują na ożywienie towarzystwa ubezpieczeniowe oraz podmioty zarządzające funduszami - choć także te instytucje powinny już w 2004 r. rekrutować nowych pracowników. Według CEBR, do poziomu zatrudnienia sprzed ostatniego kryzysu - czyli 326 tys. osób - City może powrócić najwcześniej w 2007 r.

Od września 2001 r. do czerwca 2002 r. główny indeks londyńskiej giełdy - FT-SE 100 - stracił na wartości około 50%. W tym okresie CS First Boston, Merrill Lynch, Deutsche Bank i inne instytucje finansowe obecne w londyńskim City zwolniły około 26 tys. osób. W tym roku FT-SE 100 zyskał 7%.

Ostatni kryzys w City nie był największym w historii. W latach recesji gospodarczej w 1991 i 1992 r. londyńskie instytucje finansowe zwolniły aż 40 tysięcy osób, czyli 17% wszystkich zatrudnionych.