Miedź była wczoraj najdroższa od pół roku, a złoto od ponad siedmiu miesięcy. Wzrosła też cena ropy naftowej, ale przez minione 7 sesji surowiec ten taniał.

Cena złota wzrosła w Nowym Jorku do poziomu najwyższego od ponad siedmiu miesięcy po kolejnym spadku kursu dolara wobec euro, a zwłaszcza jena. Kurs japońskiej waluty był wczoraj w Londynie najwyższy od grudnia 2000 r. Uczestnicy rynku walutowego zareagowali w ten sposób na oświadczenie ministrów finansów z krajów tworzących Grupę Siedmiu. Wezwali oni mianowicie rządy do ograniczenia interwencji w celu utrzymania kursu waluty. Ponieważ najczęściej owych interwencji dokonuje rząd Japonii, wspierając w ten sposób swoich eksporterów, potraktowano to oświadczenie jako zapowiedź, że Japonia z praktyk tych zrezygnuje. Wprawdzie zarówno nowy minister finansów tego kraju, jak i wiceszef banku centralnego odpowiedzialny za politykę zagraniczną zapewniali, że żadnych zmian w polityce Japonii w tym względzie nie przewidują, ale dolar staniał wobec jena, co zwiększyło popyt na złoto ze strony japońskich inwestorów, gdyż cena tego kruszcu wyrażana jest w amerykańskiej walucie. Kurs dolara był też wczoraj najniższy od 2 miesięcy wobec euro. Uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała wczoraj na nowojorskim rynku Comex o 6,2 USD, czyli o 1,6%, do 389,1 USD. Poprzednio złoto było tak drogie 5 lutego.

W dolarach denominowana jest również cena miedzi, a więc spadek kursu amerykańskiej waluty zmniejszył koszty zakupu tego metalu dla inwestorów spoza USA. W rezultacie miedź też zdrożała i jej cena była najwyższa od pół roku. Ceny miedzi mogą nadal rosnąć, gdyż jej podaż nie nadąża za popytem. International Copper Study Group z siedzibą w Lizbonie poinformowała, że w czerwcu popyt na elektrolityczną miedź wynosił 1,34 mln ton, a podaż 1,26 mln ton. Był to czwarty z rzędu miesiąc zwiększania się deficytu miedzi na światowym rynku. Po południu na londyńskiej giełdzie jej tona kosztowała 1825 USD, wobec 1824 na zakończeniu piątkowych notowań.

Ropa naftowa też wczoraj zdrożała. Jest już bowiem niemal pewne, że na jutrzejszym spotkaniu w Wiedniu OPEC nie zmieni limitów wydobycia, a kolejny zamach bombowy w Bagdadzie znowu zmniejszył nadzieje na rychły powrót na rynki irackiej ropy. Nie bez wpływu na wczorajszą zwyżkę był też spadek ceny ropy w ostatnich dniach. Tylko w zeszłym tygodniu ropa staniała o 5,2%. Po południu baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała wczoraj na londyńskiej giełdzie 25,61 USD, wobec 25,32 USD na piątkowym zamknięciu.