BE4 nie jest akcjonariuszem funduszu. Ponieważ nie zamierza w wyniku operacji osiągnąć progu 25% głosów, ani tym bardziej przekraczać go, na ogłoszenie wezwania nie potrzebowała zgody Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Oferowana przez nią cena - 1,84 zł za walor - jest wyższa od ustawowego minimum (średnia z sześciu ostatnich miesięcy), która wynosi 1,53 zł. W piątek przed zawieszeniem notowań kurs "Siódemki" po spadku o ponad 1,7% wyniósł 1,76 zł (w poniedziałek notowania będą nadal zawieszone). Zapisy będą przyjmowane za pośrednictwem BZ WBK od 3 do 13 października.
Jeśli wzywającemu uda się przejąć cały planowany pakiet 7 514 tys. akcji (24,99% kapitału), będzie go to kosztowało ponad 13,8 mln zł. Operacja dojdzie do skutku, jeśli uda się inwestorowi kupić co najmniej 6,9 mln walorów. Gdyby inwestorzy byli skłonni pozbyć się większej liczby papierów, dojdzie do proporcjonalnej redukcji zapisów.
Na tym białostocka firma nie zakończy inwestycji. Poinformowała bowiem, że po przejęciu zakładanego pakietu, zwróci się do KPWiG o zgodę na przekroczenie progu 33% głosów na walnym zgromadzeniu 7NFI. Jeśli ją uzyska, będzie chciała zwiększyć zaangażowanie do 49,99%. Jej plany przewidują, że fundusz będzie kontynuował sprzedaż aktywów, czyli w praktyce akcji spółek portfelowych. Co będzie robił później, kiedy zgromadzi gotówkę, nie wiadomo.
Na koniec II kwartału aktywa netto NFI wynosiły 79,5 mln zł. W przeliczeniu na akcję daje to 2,64 zł. Fundusz ma sporo, zwłaszcza w porównaniu z innymi NFI, spółek w portfelu. A ich sprzedaż realizowana jest czasem z zyskiem w stosunku do wartości bilansowej akcji w księgach NFI. W praktyce więc majątek "Siódemki" może być wart więcej niż wskazują na to aktywa netto.
Największym akcjonariuszem NFI jest... sam fundusz, który 25 września przejął prawie 731 tys. własnych papierów i ma ich już dokładnie tyle, ile chce kupić BE4. Czy fundusz będzie zainteresowany odsprzedażą akcji, nie wiadomo. Sprawa jest tym bardziej ciekawa, że prezes NFI jest mniejszościowym udziałowcem BE4.