Reklama

Polski system energetyczny jest w miarę bezpieczny

Polska nie jest tak bardzo narażona na brak prądu jak większość krajów Unii Europejskiej. Mamy zapasy mocy i dobry stan sieci przesyłowej. Linie energetyczne w Polsce trzeba jednak rozbudowywać - a z tym są problemy.

Publikacja: 30.09.2003 09:48

Utratę mocy najczęściej powoduje awaria sieci, wyłączenie elektrowni, ekstremalne warunki atmosferyczne i błędnie działające zabezpieczenia.

Utrata napięcia w sieci elektroenergetycznej na znacznym obszarze (tzw. black-out) zdarzyła się niedawno w USA, Wielkiej Brytanii oraz w Danii. W niedzielę brak prądu dotknął ponad połowę Włoch oraz w mniejszym stopniu Szwajcarię i Francję. Prawdopodobnie przyczyną awarii były silne wyładowania atmosferyczne, które w efekcie wyłączyły urządzenia sieciowe.

Zagrożenie niewielkie

(na razie)

Według Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), ryzyko wystąpienia u nas black-out jest stosunkowo niewielkie. "Powinniśmy się jednak liczyć z możliwością utraty zasilania w części kraju, tj. w pojedynczych województwach i miastach" - stwierdza Departament Usług Operatorskich PSE, w dokumencie na temat oceny stanu zagrożenia ciągłości pracy krajowego systemu energetycznego.

Reklama
Reklama

Przyszłość niesie

niebezpieczeństwa

W Polsce zagrożenie black-out być może pojawi się w przyszłości. Pierwszą przyczyną jest zbyt mała liczba linii energetycznych. Polska potrzebuje ich coraz więcej, a rozbudowa sieci od lat jest zbyt wolna. Powodem są niekończące się procesy z właścicielami terenów, na których mają być budowane linie. Brak nowej infrastruktury zwiększa ilość mocy w istniejących liniach, co może doprowadzić do ich przeciążenia. Trzeba uprościć procedury pozyskiwania terenu - stwierdzają autorzy raportu. - Trzeba wprowadzić system informatyczny, który zapobiegnie posypaniu się systemu przesyłowego jak klocków domina. Powinno się również pamiętać o tym, o czym zapomnieli na Zachodzie. Nie można traktować systemu przesyłowego kraju w kategoriach tylko komercyjnych, zaprzestać inwestowania. Na dłuższą metę to się nie opłaca. Koszty awarii są nieporównywalnie większe niż oszczędności wynikające z inwestycji - uważa Jerzy Suchański, senator SLD, szef parlamentarnego zespołu ds. restrukturyzacji energetyki. - W Kalifornii, gdzie skomercjalizowano cały przesył, nowi właściciele nie inwestowali i nie modernizowali. W efekcie energia podrożała o 1000%, a i tak wytwórcy nie byli w stanie jej przesłać ze względu na fatalny stan linii energetycznych - mówi Andrzej Nechrebecki, doradca zarządu PSE.

Mocy u nas dostatek

W Polsce dużo łatwiej można wyłączyć napięcie w sieci niż w UE. Ułatwia to prawo, które nie przewiduje kar za brak prądu. W Unii operator płaci za wyłączenia bardzo wysokie kary finansowe. Dlatego decyzje o wyłączaniu części sieci są podejmowane z opóźnieniem. A stąd to już krok do awarii podobnej do tej, która zdarzyła się we Włoszech.

Poza tym polska energetyka nie jest zależna od importu, a w przypadku awarii elektrowni bez problemu pokrywa niedobór, uruchamiając nowe bloki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama