Zysk netto Manchester United wyniósł w ostatnim półroczu 15,8 mln funtów (26,4 mln USD), czyli 6,1 pensów na akcję. W analogicznym okresie ub.r. najsłynniejszy w ostatnich latach klub piłkarski z Wielkiej Brytanii zarobił 1,6 mln funtów (0,6 pensa na jeden walor).
Dyrektor generalny spółki David Gill, który objął tę funkcję we wrześniu zastępując Petera Kenyona (podkupiony przez właściciela Chelsea Londyn Romana Abramowicza, objął takie same stanowisko w nowym klubie), podkreślił, że do dobrych wyników w dużym stopniu przyczyniły się większe w tym roku o 25% wpływy ze sprzedaży biletów na mecze na stadionie Old Trafford. Nie ma się temu co dziwić, skoro Manchester United zdobył w ubiegłym sezonie ósme mistrzostwo Anglii w ciągu ostatnich 11 lat i stosunkowo dobrze wiodło mu się na arenie międzynarodowej. W prestiżowych rozgrywkach Ligi Mistrzów odpadł dopiero w ćwierćfinale po pasjonujących, "kasowych" pojedynkach z Realem Madryt.
Warto jednak dodać, że Manchester rozegrał w ostatnim półroczy 33 mecze na własnym stadionie, wobec 27 w analogicznym okresie ub.r. i stąd też większe wpływy z biletów.
Do kasy klubu wpłynęło też 15,9 mln euro, jako część zapłaty za transfer megagwiazdy, ulubieńca nie tylko kibiców piłkarskich, ale wszystkich Brytyjczyków - Davida Beckhama. Real Madryt zgodził się w czerwcu zapłacić za niego łącznie aż 35 mln euro w kilku ratach. Manchester sprzedał też inną gwiazdę - Argentyńczyka Juana-Sebastina Verona do Chelsea, ale wpływy z tego transferu będą zaliczone dopiero do wyników z bieżącego półrocza.
Spółka z Manchesteru jest chwalona przez inwestorów za rozsądną politykę transferową. Na nowych zawodników - Brazylijczyka Klebersona i Portugalczyka Ronaldo wydał mniej niż osiągnął ze sprzedaży poprzednich gwiazd, bo 18,2 mln funtów.