Większość prywatnych uczelni nie odnotowała w tym roku wzrostu liczby kandydatów. Największy wpływ miała na to duża konkurencja. - W samej Warszawie maturzysta może wybierać spośród blisko 40 niepaństwowych uczelni - twierdzi Katarzyna Parzyszek z Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu. Najbliższe lata mogą być jeszcze gorsze, bo zbliża się niż demograficzny. - Już teraz liczba maturzystów maleje, ale najgorzej będzie za 2, 3 lata - mówi Artur Stefański z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu.
Ze względu na dużą konkurencję i coraz mniejszą liczbę potencjalnych studentów prywatne uczelnie nie podnoszą opłat. Dodatkowo oferują rabaty - głównie w czasie egzaminów maturalnych i wstępnych na uczelnie państwowe. Im bliżej końca rekrutacji, tym upusty są większe.
Jeszcze kilka lat temu znaczącym źródłem przychodów były uzupełniające studia magisterskie. Jednak i tutaj nie notują wzrostu zainteresowania, bo coraz więcej uczelni posiada zgodę na prowadzenie takich studiów. W rezultacie studenci decydują się na dokończenie nauki w rodzimej szkole.
Dyrektorzy finansowi na uczelniach narzekają również, że nadal nie mają pewności co do podatkowych planów rządu. Wiele szkół rozpoczęło już inwestycje, bez uwzględnienia odpływu środków na ewentualny podatek.