Na czwartkowej sesji dominowały byki. Udało się zakryć środową czarną świecę, która budziła wśród graczy sporo wątpliwości. Kontraktom udało się wreszcie wybić ponad połowę długiej świecy z 21 października. Kurs utrzymuje się też nad średnią kroczącą z 10 sesji. Jest to o tyle istotne, że wreszcie zakończyła się obecna od kilkunastu sesji analogia z wrześniową przeceną. W podobnej sytuacji w połowie ubiegłego miesiąca kontrakty wybiły się ponad średnią, lecz już następnego dnia zapał kupujących uleciał.
Choć zwyżka trwa, na horyzoncie widać pewne zagrożenia. Rynek zatrzymał się na poziomie zniesienia w postaci połowy ostatniej zniżki. Krótkoterminowe oscylatory zaczynają już docierać do strefy wykupienia, choć tak naprawdę nie wyklarował się jeszcze trend. Wzrost nie znajduje potwierdzenia w obrotach. Wręcz przeciwnie - od trzech sesji wolumen systematycznie maleje. Z tego względu nie da się wykluczyć, że nadchodzi kres krótkoterminowej zwyżki. Jeśli teza ta się potwierdzi, wówczas należałoby oczekiwać rozpoczęcia konsolidacji. Spadek powinna wówczas ograniczyć dolna linia kształtującej się od dwóch miesięcy formacji trójkąta.
Ciekawie zachowuje się 10-sesyjna wstęga Bollingera. Od momentu ukształtowania dołka notowań zaczęła się ona wyraźnie zwężać. To by wskazywało na możliwy wzrost zmienności w najbliższych dniach. Z drugiej strony średnia, wokół której zbudowana jest wstęga, wciąż silnie spada. Często taki układ zapowiada nie tyle wybicie, co raczej uspokojenie nastrojów.
Jeżeli zwyżka ma być kontynuowana, futuresy powinny zdecydowanie pokonać poziom 50-proc. zniesienia, czyli ok. 1630 pkt. Wczoraj bariera ta nieco ostudziła zapał byków.