Reklama

Klienci skorzystają na liberalizacji

Za kilka miesięcy znajdziemy się we Wspólnocie. Polska nie wynegocjowała okresu przejściowego dla telekomunikacji, dlatego od 1 maja 2004 roku będziemy musieli spełniać zadość wszystkim regulacjom dotyczącym sektora. Skorzystają z tego klienci, głównie za sprawą prawdopodobnego spadku cen usług telefonii stacjonarnej. Tak się działo w Unii po liberalizacji, która miała miejsce w 1998 roku.

Publikacja: 08.11.2003 12:15

Liberalizacja sprawia, że coraz więcej podmiotów może oferować usługi telekomunikacyjne. Polska telefonia stacjonarna jest od dłuższego czasu silnie skoncentrowana. Bezdyskusyjnym liderem sektora jest Telekomunikacja Polska, która na koniec 2002 roku miała prawie 91-proc. udział w lokalnej telefonii przewodowej i ponad 95-proc. udział w międzystrefowej telefonii przewodowej. Niewielkie udziały mieli inni operatorzy: Netia, Telefonia Dialog, NOM czy Energis. Jeszcze w 2000 roku wydawało się, że stacjonarne sieci telefoniczne nie mają rywala. W Polsce penetracja linii stacjonarnych oscylowała wokół 30% ogółu społeczeństwa. Co piąty Polak miał telefon komórkowy. Podobnie było w innych państwach regionu - w Słowacji i na Węgrzech. Penetracja linii stacjonarnych przewyższała penetrację sieci mobilnych. Wyjątkiem były Czechy. Już w 2000 roku u naszego południowego sąsiada przeważały komórki.

Komórki dochodzą do głosu

Przypadek czeski był symptomatyczny. Wyznaczył trend, z którym przyszło się zmagać w następnych latach operatorom stacjonarnym. W ciągu 3 lat komórki podbiły rynki środkowoeuropejskie. Teraz królują niepodzielnie. Na koniec 2002 roku penetracja sieci mobilnych zbliżyła się do niespełna 40%, podczas gdy stacjonarnych nieznacznie przewyższała 30%. Jeszcze większe różnice występowały na innych krajach regionu. Najbardziej jaskrawym przykładem są wspomniane wcześniej Czechy. Penetracja telefonii komórkowej wynosiła tam na koniec poprzedniego roku przeszło 80%, sieci stacjonarnych około 35%.

Gwałtowny wzrost znaczenia sieci komórkowych przeczy wyobrażeniom ekspertów, którzy jeszcze kilka lat temu postrzegali je jako uzupełnienie oferty sieci stacjonarnych. Najlepszym tego dowodem jest Litwa. Od początku 2002 roku do końca I półrocza tego roku liczba abonentów tamtejszego narodowego operatora stacjonarnego zmniejszyła się o 1/4. W tym samym czasie penetracja sieci mobilnych zwiększyła się z 29% do 56%.

Naturalną konsekwencją spadku znaczenia sieci stacjonarnych było przechwytywanie ruchu głosowego przez telefony komórkowe. Dynamika tego zjawiska nie była jednak tak duża jak w przypadku penetracji. Sieci mobilne, mimo znaczących obniżek w ostatnich latach, oferują wciąż wyższe opłaty za połączenia. Mimo 80% penetracji w Czechach, co druga minuta rozmów pochodziła z połączeń inicjowanych w aparatach komórkowych. W Polsce sieci stacjonarne, mimo niższej penetracji, generowały większy ruch głosowy - 70% wobec 30% z komórek. Tak duże różnice w Polsce i Czechach są w dużej mierze wynikiem przyjętego modelu biznesowego przez operatorów mobilnych. W Polsce obowiązuje tzw. model drogi, którego cechami charakterystycznymi są wysokie ceny połączeń i znaczne subsydiowanie zakupu aparatów telefonicznych przez operatorów. Dla odmiany tzw. tani model, który właśnie funkcjonuje w Czechach, oznacza umiarkowane koszty rozmów telefonicznych. Efektem tego jest większy ruch głosowy w sieciach komórkowych niż w Polsce.

Reklama
Reklama

Daleko nam

do standardów unijnych

W latach 1995-2002 liczba linii stacjonarnych oddawanych do użytku w Polsce rosła niemal najszybciej w Europie. Średnioroczne tempo wzrostu na poziomie przeszło 12% ustępowało jedynie dynamice rynku albańskiego. Mimo to wciąż znajdujemy się w połowie drogi, biorąc pod uwagę najważniejsze wskaźniki, obrazujące rozwój sektora telefonii stacjonarnej. Nasycenie liniami w przeliczeniu na 100 osób jest wciąż znacząco niższe od unijnego, a także odbiega od większości państw, które znajdą się we Wspólnocie 1 maja 2004 roku.Źródłem dochodów dla operatorów stacjonarnych są również usługi dostępu do internetu. Stopień rozwoju internetu w Polsce również zasadniczo odbiega od unijnego. Jedynie 11 osób na 100 miało komputer osobisty. W wielu państwach Unii posiadaczy pecetów było kilkakrotnie więcej. Jednocześnie odstajemy pod względem liczby użytkowników internetu. Na koniec 2002 roku co dziesiąty Polak korzystał z zasobów sieciowych.

Efekty unijnej liberalizacji

W Unii Europejskiej pełne otwarcie rynku telekomunikacyjnego nastąpiło w 1998 roku (wyjątkiem była Grecja i Portugalia, które miały zgodę organów wspólnotowych na opóźnienie we wprowadzeniu konkurencji w sektorze). Liberalizacja oznaczała gwałtowny wzrost podmiotów, które zyskały możliwość świadczenia usług telekomunikacyjnych. W 1997 roku około 100 firm mogło świadczyć połączenia międzymiastowe i międzynarodowe w Unii Europejskiej. Dwa lata po liberalizacji liczba takich operatorów wzrosła ośmiokrotnie.

Konkurencja na rynku zdecydowanie się zwiększyła. Nowi gracze oferowali znacznie niższe ceny połączeń niż byłe telekomy o dominującej pozycji (często z rodowodem państwowym). Większość cen na usługi głosowe spadła. Najbardziej znacząco potaniały opłaty za rozmowy międzymiastowe. W latach 1998-2002 ich koszt zmniejszył się o 47% (połączenie trzyminutowe dla gospodarstw domowych) i 49% (połączenie trzyminutowe dla firm). W ciągu 4 lat od liberalizacji obniżyły się także opłaty za połączenia międzynarodowe - o 37% (dla abonentów prywatnych) i 41% (dla abonentów korporacyjnych). Nieznacznej podwyżce uległy koszty połączeń lokalnych (8,5%), a o 1/5 wzrosły opłaty abonamentowe (dla gospodarstw domowych).

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia klientów spadek cen był jak najbardziej pożądany. Gorzej z punktu widzenia operatorów telekomunikacyjnych. Od 1 sierpnia 2000 roku do 31 lipca 2003 roku kursy europejskich publicznych firm z sektora (Deloitte, Europe Telco Index) spadły o przeszło 2/3. Zdaniem analityków firmy doradczej Deloitte tak duży spadek cen telekomów był następstwem trzech czynników: szybkiego rozwoju internetu, coraz większej konkurencji ze strony sieci komórkowych oraz wzrostu konkurencji w wyniku liberalizacji sektora.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama