Ministerstwo Finansów poinformowało o tym, jak wyglądała sytuacja budżetu na koniec października. Deficyt budżetowy wyniósł 34,8 mld zł (89,9% planu), czyli był o 4 mld zł niższy od zaplanowanego na cały rok. Oznacza to niewielki wzrost w stosunku do września, kiedy niedobór wyniósł nieco ponad 85% planu.
Nieco gorzej wygląda sytuacja budżetu pod względem dochodów z podatków. Poza jednym przypadkiem - podatku dochodowego od osób fizycznych - spływają one gorzej niż przed rokiem. Zupełnie fatalnie wyglądają dochody z danin od firm. Do końca października tego roku budżet z tego źródła uzyskał 10,5 mld zł, co stanowi 72,8% planu. Rok wcześniej o tej porze w kasie było już 11,5 mld zł (83,2% planu). Tak drastyczny spadek resort tłumaczy obniżką stawki podatku oraz dużymi odpisami podatkowymi, jakich dokonują firmy. Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów, już wcześniej przyznała, że dochody będą o ok. 2 mld zł niższe od zaplanowanych - głównie wskutek kiepskich wpływów od przedsiębiorstw i niskiej inflacji.
Mały import, małe wpływy
Jednak dziura w budżecie może być jeszcze większa, bowiem nie tylko przedsiębiorstwa niewiele oddają państwu. Nie najlepiej wygląd też sytuacja w podatkach pośrednich. Wpływy z VAT i akcyzy po 10 miesiącach wyniosły 78,2 mld zł, czyli 80,7% planu. Przed rokiem było to wprawdzie o 4 mld zł mniej, ale zaawansowanie sięgało 81,5% kwoty na cały rok. I to w sytuacji, gdy wzrost gospodarczy w tym roku ma wynieść ok. 3,5% PKB, a w roku 2002 było to 1%. Dlaczego tak się dzieje-
- Motorem wzrostu gospodarczego jest eksport, który nie generuje wpływów z VAT do budżetu - powiedziała Iwona Pugacewicz--Kowalska, ekonomistka CA IB Securities. - Kiepsko wygląda także import, będący głównym źródłem dochodów budżetowych z podatków pośrednich.