Wczorajsza sesja miała spokojny przebieg. Pomimo iż w reakcji na zaskakującą podwyżkę stóp procentowych na Węgrzech oraz spadki na europejskich parkietach grudniowe kontrakty cały dzień były notowane około 0,7% na minusie, to ostatecznie zakończyły dzień zaledwie 1-punktowym spadkiem.
Układ techniczny nie uległ zmianie. Piątkowa doji dobrze się w niego wkomponowuje. Symbolizuje bowiem niepewność, czyli stan, w jakim obecnie znajduje się polski rynek. Z jednej strony bowiem, pomimo przełamania kluczowych wsparć, spadki nie są kontynuowane. Natomiast z drugiej, przyzwoite zachowanie giełd światowych (zwłaszcza amerykańskich), które mają szansę ustanowić nowe tegoroczne maksima, zupełnie nie znajduje odzwierciedlenia w zachowaniu rodzimych inwestorów.
Niepewność tę widać na wykresie tygodniowym. Po ostatniej długiej czarnej świecy szpulka z mijającego tygodnia musi zaskakiwać. Świadczy bowiem o tym, iż przewaga podaży nie jest wcale tak duża, jakby to wynikało z wykresów. Stąd też ostatnie pięć sesji trzeba zapisać na korzyść byków. Brak kontynuacji spadków w minionym tygodniu będzie zachętą do otwierania długich pozycji w przyszłym. Trudno oczekiwać, żeby popyt zdołał zanegować wszystkie sygnały sprzedaży. Na razie jest na to jeszcze za słaby. Ale nie można wykluczać testu oporu na 1500 pkt.
To, że ostatnie dni nie przyniosły kontynuacji spadków, można też tłumaczyć w inny sposób - bardziej korzystny dla strony podażowej. Takie zachowanie może wynikać z układu tygodnia. W związku z czwartkowym Świętem Dziękczynienia w USA rynki zostały pozbawione drogowskazu. Jak zwykle w takiej sytuacji, najlepiej jest zaczekać aż amerykańscy inwestorzy wrócą do gry.