Reklama

Najpierw trzeba uporządkować sytuację finansową placówek

Z Agnieszką Chłoń-Domińczak, dyrektorem Departamentu Analiz i Prognoz Ekonomicznych Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 02.12.2003 09:54

Rząd przyjął ostatnio ustawę o restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej (ZOZ), której projekt przygotowały m.in. ministerstwa gospodarki i zdrowia. Dlaczego Pani zdaniem po raz kolejny trzeba wprowadzać plan naprawczy dla publicznej służby zdrowia. Z czego się biorą bolączki systemu- I czy zaproponowane w tej ustawie rozwiązania pozwolą na wyjście z błędnego koła, gdy placówki zdrowia są oddłużane, by za chwilę znowu tracić zdolność do spłaty zobowiązań. Znowu żądają pomocy w ich uregulowaniu, zwiększając przy okazji swoje roszczenia finansowania-

Wydaje mi się, że problem polega na tym, iż system ochrony zdrowia podlega ciągłym zmianom i próbują na nich skorzystać instytucje, które bardzo silnie budują koszty, przede wszystkim szpitali publicznych. Wzrost zadłużenia placówek ma także związek z wejściem w życie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia. W związku z nie do końca jasnymi procedurami dzielenia środków na opiekę medyczną oraz brakiem informacji o tym, co się stanie, gdy tych środków zabraknie, samorządy poczuły się mniej odpowiedzialne za funkcjonowanie podlegających im zakładów opieki zdrowotnej. Doprowadziło to do sytuacji, że szpitale ponownie zaczęły się zadłużać, wierząc w to, że Narodowy Fundusz Zdrowia pokryje narosły deficyt. Z czego wynikały takie oczekiwania - nie wiadomo, bo możliwości finansowe funduszu były znane. Zadłużenie jednak powstało. Na to wszystko nałożył się problem żądań płacowych pielęgniarek, wynikających z przyjętej przez poprzedni rząd tzw. ustawy 203.

Czy zaproponowane przez rząd rozwiązania pozwolą wyeliminować systemowe ułomności"

Taki jest ich cel. Ustawa przewiduje stworzenie takiej formuły prawnej, która w precyzyjny sposób określi, kto jest odpowiedzialny za funkcjonowanie ZOZ-ów. Wprowadza procedury finansowe, przez co daje możliwość skutecznego monitorowania zarówno ich kosztów, jak i przychodów. Zakłada również możliwość przeprowadzenia likwidacji ZOZ-u, gdy z rachunku ekonomicznego wynika, że działalność placówki nie powinna być dalej kontynuowana, przy czym przewidziane procedury uwzględniają specyfikę tego sektora, którego podstawowym celem jest jednak leczyć ludzi.

Czy uregulowanie kwestii odpowiedzialności za finanse ZOZ--ów jest wystarczającym działaniem, które pozwoli przywrócić równowagę systemu" Ustalenie nawet najlepszych procedur nie zwiększy przecież wielkości dostępnych środków. A przecież, zdaniem wielu osób, sytuacja nie ulegnie poprawie, dopóki nie zwiększą się nakłady na służbę zdrowia.

Reklama
Reklama

Nie jest prawdą, że zwiększenie nakładów doprowadzi do rozwiązania problemów występujących w publicznym systemie ochrony zdrowia. Moim zdaniem, spowoduje jedynie wzrost jej kosztów, co nie przełoży się jednak ani na poprawę jakości świadczonych usług, ani podniesienie efektywności publicznej ochrony zdrowia. Zamiast zwiększać pulę środków, należy uporządkować działalność świadczeniodawców, a także precyzyjnie określić rolę płatnika, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia, co zresztą w pewnym stopniu się udaje. Stworzenie systemu prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych na większą skalę może sprzyjać poprawie finansowania zakładów opieki zdrowotnej, które podpisywałyby kontrakty także z prywatnymi płatnikami.

Z szarą strefą nikt jeszcze nie wygrał.

Ale można próbować ją ograniczyć. Okazuje się, że Polacy wydają z własnej kieszeni na "bezpłatne" świadczenia zdrowotne dość spore środki. Szacunki są tutaj bardzo różne - niektóre mówią jednak, że pacjenci dopłacają do publicznego systemu ochrony zdrowia nawet 10 mld zł rocznie. Pytanie, czy środki są najlepiej wykorzystywane. Wydaje mi się, że nie do końca. Gdyby trafiały innym, bardziej uporządkowanym strumieniem, służyłyby także poprawie funkcjonowania zakładów opieki zdrowotnej. Moim zdaniem, powinniśmy doprowadzić do tego, aby system opieki medycznej był zasilany dodatkowo przez prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Uzupełnią one ofertę systemu publicznego, która ze względu na niewielkie środki, musi być ograniczona do tego, na co ten system stać.

Z usług prywatnych firm abonamentowych korzysta około pół miliona Polaków. Również coraz więcej ubezpieczycieli sprzedaje polisy zdrowotne. Na razie nie widać, aby taka synergia zachodziła...

Sprzedaż abonamentów nie zastąpi systemu ubezpieczeniowego. Jest to oferta skierowana głównie do pracodawców, która z reguły obejmuje tylko opiekę ambulatoryjną. Ponadto wydaje się, że obecnie mamy do czynienia z nie do końca czystymi relacjami pomiędzy systemem abonamentowym a publiczną opieką zdrowotną - abonament często uprawnia do uzyskania jakiegoś świadczenia poza kolejką. Nie uregulowane są także kwestie podatkowe - na razie system abonamentowy jest preferencyjnie traktowany w porównaniu z firmami ubezpieczeniowymi. Pracodawcy mogą sobie wliczać wydatki na abonamenty w koszty, dzięki czemu płacą niższe podatki, w przypadku oferty ubezpieczeniowej jest to niemożliwe. Nie ulega wątpliwości, że aby uporządkować system prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, należy tak samo traktować towarzystwa ubezpieczeń oraz firmy abonamentowe...

Są dwa rozwiązania - można znieść preferencje dla firm abonamentowych lub objąć nimi również ubezpieczycieli...

Reklama
Reklama

W tej chwili trudno mi określić, które z rozwiązań zostanie wprowadzone. Nie należy zapominać o trudnej sytuacji budżetu. Wiele będzie zależeć od stanowiska Ministerstwa Finansów - to ono ostatecznie zdecyduje, czy możliwe będzie rozszerzenie preferencji podatkowych na firmy ubezpieczeniowe.

A jakie jest stanowisko resortu finansów"

Na razie podchodzi raczej sceptycznie do poszerzania katalogu zwolnień podatkowych.

Czy możliwe byłoby zastosowanie w systemie ochrony zdrowia rozwiązań podobnych do tych, jakie wykorzystano przy reformie systemu emerytalnego"

Wydaje mi się, że wprowadzenie obowiązkowego kapitałowego ubezpieczenia zdrowotnego w obecnej sytuacji byłoby niezwykle trudne. Doprowadziłoby to bowiem do podziału obowiązkowego systemu na publiczny i prywatny - co raczej nie zostałoby przez gros społeczeństwa zaakceptowane. Moim zdaniem, można natomiast poszerzać istniejący już segment prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Ubezpieczyciele mogliby np. opłacać całość kosztów leczenia, a następnie otrzymywaliby od Narodowego Funduszu Zdrowia zwrot za usługi gwarantowane. Zastrzegam jednak, że dyskusja nad rozwiązaniami mającymi poprawić sytuację w systemie ochrony zdrowia trwa i jeszcze nie ma propozycji ostatecznych rozwiązań.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama