Reklama

Porozumienie z Clifem okazało się niemożliwe

W poniedziałek odbędzie się rozprawa w sprawie rozpatrzenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki leasingowej Clif. Wierzyciele i spółka nie zdołali zawrzeć ugody. Sędzia może odroczyć rozprawę, oddalić wniosek albo ogłosić upadłość.

Publikacja: 06.12.2003 08:17

W maju sąd apelacyjny podjął bezprecedensową decyzję i uchylił upadłość Clifa, ogłoszoną pod koniec 2001 roku. Wierzyciele nie byli z tego zadowoleni. - Podtrzymujemy wniosek o upadłość z powodu ujemnych kapitałów Clifa - powiedział Paweł Janowski, dyrektor z działu restrukturyzacji i windykacji Kredyt Banku. Na koniec września wynosiły około 100 mln zł.

Sporne

zobowiązania

Dariusz Baran, prezes Clifa, twierdzi, że wniosek o ogłoszenie upadłości jest bezzasadny. Tłumaczy, że zobowiązania spółki to tylko 60 mln zł. Dodatkowo firma utworzyła 190 mln zł rezerw na zobowiązania, ale zdaniem prezesa są one bezpodstawne i nie powinno się ich brać pod uwagę. Wynikają ze zmniejszenia majątku firmy, który spowodował przejęcie przez banki zabezpieczeń udzielonych kredytów. Clif był m.in. winny Kredyt Bankowi 58 mln zł. Bank, po tym jak w maju sąd uchylił decyzję dotyczącą upadłości spółki, zajął z jej kont 36 mln zł. Do spłaty kredytu brakuje 22 mln zł (bez odsetek).

Bank nie może się rozliczyć

Reklama
Reklama

Według prezesa Clifa, banki, poza zajęciem pieniędzy z kont spółki, nie rozliczyły się też z przejętego majątku (dlatego został zapisany jako pozycja pozabilansowa). Tymczasem Kredyt Bank tłumaczy, że nie mógł tego zrobić, bo prezes D. Baran nie przekazał bankowi kart pojazdów, co uniemożliwia odkupienie samochodów przez klientów oraz ich sprzedaż innym podmiotom. Urzędy komunikacji nie chcą ich bowiem przerejestrować. To uniemożliwia rozliczenie się z Clifem.

Pod koniec listopada spółka przechodząc do kontrataku zwróciła się do Komisji Nadzoru Bankowego z wnioskiem o upadłość Kredyt Banku, z powodu nierealizowania zobowiązań wobec Clifa. Szef nadzoru bankowego Wojciech Kwaśniak zdecydowanie odrzucił taką argumentację. Stwierdził, że wniosek jest bezzasadny.

Karty pojazdów

gwarancją rozliczenia

Z kolei Kredyt Bank zawiadomił niedawno prokuraturę, że w 2001 r. D. Baran zawłaszczył dokumenty dotyczące pojazdów. Według P. Janowskiego, samochody, które kupił Clif za środki pożyczone od Kredyt Banku, stały się własnością banku już w momencie zawarcia umowy leasingu. Szef Clifa wyjaśnia, że w ostatnich tygodniach złożył do sądu wniosek o włączenie przedmiotów przejętych przez banki do depozytu sądowego. To, jego zdaniem, sprawia, że zawiadomienie prokuratury przez Kredyt Bank jest bezpodstawne. Dariusz Baran twierdzi poza tym, że nie oddał kart korzystając z prawa zatrzymania wynikającego z kodeksu cywilnego, bo bank odmawia rozliczenia zajętego majątku.

Nie doszło do ugody

Reklama
Reklama

Zdaniem P. Janowskiego, najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron - a szczególnie dla klientów firmy - byłoby jednak zawarcie ugody. Według niego, prezes Clifa Dariusz Baran odrzucił propozycje składane przez bank. Ten uważa, że zaproponowane warunki były dla niego niekorzystne. Dlatego domaga się od banku odszkodowania w wysokości 75 mln zł. Dodaje jednak, że w przypadku ugody mógłby zejść z żądanej kwoty o więcej niż połowę. Brak rozstrzygnięcia w sprawie pozwu o zwrot 75 mln zł może sprawić, że sąd w poniedziałek odroczy rozpatrzenie wniosku o upadłość. Będzie chciał zaczekać na wyrok.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama