Od spadku cen rozpoczęły się ostatnie w mijającym tygodniu sesje na giełdach za Atlantykiem. Negatywnie na nastroje inwestorów wpłynęły dane z rynku pracy. Wprawdzie w piątek poinformowano o wzroście zatrudnienia i spadku stopy bezrobocia do 5,9%, ale w gospodarce pojawiło się mniej etatów niż prognozowano. Wyprzedaż dotyczyła m.in. akcji największego światowego producenta mikroprocesorów - Intela. Akcje spółki, które od początku roku zanotowały prawie 100-proc. wzrost ceny, tym razem staniały w pierwszych godzinach sesji aż o 3,3%. Powodem była gorsza od oczekiwanej prognoza sprzedaży w bieżącym roku, opublikowana przez zarząd. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones obniżył się o 0,80%, a wskaźnik Nasdaq Composite stracił 1,52%.

Główne europejskie indeksy również zakończyły piątkowe sesje na minusie, a przyczyniły się do tego dane z amerykańskiego rynku pracy. Brytyjski wskaźnik FT-SE 100 stracił wczoraj 0,26%, a w dół pociągnął go m.in. koncern branży zbrojeniowej BAE Systems. Jego akcje staniały o 2%, reagując na doniesienia gazety "Guardian", że w nielegalny sposób zdobywała nowe kontrakty (wykorzystując m.in. niewielkie spółki zarejestrowane w rajach podatkowych). Frankfurcki DAX obniżył się w piątek o 0,85%. Inwestorzy za naszą zachodnią granicą pozbywali się walorów koncernu high-tech - Siemens (-1,6%), któremu zaszkodziły rozczarowujące dane z rynku w USA, gdzie spółka generuje ok. jednej piątej przychodów ze sprzedaży. Stosunkowo najwięcej, bo 1,13%, stracił paryski indeks CAC-40. W defensywie znalazła się m.in. spółka EADS (producent samolotów Airbus). Piątkową przecenę aż o 4,2% można potraktować jako korektę po czwartkowym zamknięciu kursu na najwyższym poziomie od 27 miesięcy. Perspektywy przed EADS są bowiem dobre. Airbus oficjalnie ogłosił w mijającym tygodniu, że przynajmniej przez 10 lat zamierza utrzymywać pierwsze miejsce na świecie, jeśli chodzi o produkcję samolotów pasażerskich (przed amerykańskim Boeingiem).