Silne w ostatnich trzech dniach zachowanie WIG20 zdaje się sugerować, że możliwy jest do realizacji scenariusz, w którym indeks po dość dużych ruchach w ramach formacji flagi, zrealizuje wybicie górą i będzie kontynuował długookresowy trend wzrostowy.

O formacji pisałem dwa tygodnie temu. Najlepiej widać ją na wykresie tygodniowym i na nim się skupię. Przypomnę, że górna jej linia łączy wierzchołki świec z września i października, dolna jest do niej równoległa. Co ciekawe, spadek z końca ubiegłego miesiąca został powstrzymany właśnie na poziomie linii wsparcia formacji, choć w jego trakcie indeks znajdował się poniżej niej. We wtorek tendencja wzrostowa została powstrzymana na poziomie 45-tygodniowej średniej kroczącej. Trudno przypisać temu pesymistyczne znaczenie, jeśli na przestrzeni kilkunastu sesji indeks zyskał prawie 10 procent. Do linii podażowej formacji oczywiście jeszcze bardzo daleko, ale splot pozytywnych informacji może sprawić, że indeks dobrnie do niej zaskakująco szybko. Coraz bliżej mamy do UE, nadzieje na "efekt stycznia", polepszająca się kondycja i perspektywy naszej gospodarki czy nawet zakupy pod koniec roku, motywowane "ucieczką" przed podatkiem giełdowym w 2004 roku - to podstawowe i powszechnie znane czynniki wskazujące na kontynuację zwyżki. Mogą one pomóc w krótkim okresie, ale i później przy wybiciu z flagi w górę.

Pozytywnym wskazaniem jest zatrzymanie spadków na poziomie 1400 pkt. Nie ma szans, by do końca roku indeks znów spadł w ten obszar. Akumulowanie poszczególnych papierów jest aż nadto widoczne i nie-koniecznie mam na myśli ich "opiekunów". Duże zlecenia, czy nawet wymiany pakietów na wysokich poziomach, nie pozwolą na znaczny (czy nawet jakikolwiek) spadek wartości cen akcji. Czy zatem warto kupować papiery niemalże w ciemno? Nie do końca, gdyż warunkiem realizacji ponadprzeciętnych zysków jest właściwy dobór walorów.