Federalna Komisja Papierów Wartościowych, choć zabrania manipulowania kursami akcji, nigdy jeszcze nikogo nie oskarżyła o insiding, czyli wykorzystywanie poufnych informacji w obrocie giełdowym. Ani rosyjski kodeks cywilny, ani karny nie przewidują kar za takie przestępstwa. Komisja nie ma też wystarczających uprawnień do kontrolowania emitentów, a kary za łamanie prawa regulującego obrót papierami są zbyt niskie - uważa Julian Schweitzer, dyrektor ds. Rosji w Banku Światowym.
Kraje, takie jak Luksemburg, który jest siódmym co do wielkości inwestorem w Rosji, uważają tamtejszy rynek za częściowo nieuregulowany, gdyż brakuje tam przepisów dotyczących insider tradingu. A to ogranicza liczbę luksemburskich funduszy, które mogą inwestować w Rosji.
Personel komisji, liczący 250 osób, jest zbyt mały, by móc objąć prawidłową kontrolą ok. 100 tys. spółek podlegających jej nadzorowi. Szkodliwe dla rynku są też częste zmiany kadry kierowniczej, co wynika ze zbyt niskich pensji. Schweitzer zwrócił również uwagę, że zapisy o wymogach statutowych i informacyjnych spółek na stronie internetowej komisji są nieaktualne, co podważa jej wiarygodność wśród uczestników rynku.
Insider trading i manipulowanie kursami to główne zastrzeżenia zagranicznych inwestorów. Utrudniają one rozwój rosyjskiego rynku kapitałowego - przyznał szef komisji Igor Kostikow na niedawnej konferencji w Moskwie. Kodeks cywilny za ustawianie cen przewiduje maksymalną grzywnę dla osób fizycznych w wysokości 25 najniższych pensji w Rosji, a dla spółek w wysokości 500 pensji. Przeciętna pensja w Rosji wynosi ok. 200 USD miesięcznie. Kostikow poinformował, że komisja pracuje z kilkoma ministerstwami nad wprowadzeniem do kodeksu karnego grzywny przekraczającej 10 tys. razy minimalną pensję za manipulowanie kursami i wykorzystywanie poufnych informacji, a także kary do pięciu lat więzienia za te przestępstwa.