Poniedziałkowe notowania na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od wzrostu cen akcji. Inwestorzy znów zwrócili przede wszystkim uwagę na spółki z branży high-tech, dzięki perspektywie poprawy ich wyników w przyszłym roku. Na przykład akcje Intela, tegorocznego lidera wzrostu wśród spółek wchodzących w skład indeksu Dow Jones, zdrożały wczoraj przed południem o kolejne 1,6%, a Microsoft odnotował w tym czasie zwyżkę o 0,8%. Perspektywa dalszego ożywienia gospodarki amerykańskiej w 2004 r. (ekonomiści szacują, że PKB wzrośnie o 4,4%) sprzyjały też czołowej sieci handlu detalicznego - Home Depot, której akcje zdrożały na początku sesji o 0,9%. Wciąż w centrum uwagi inwestorów znajdowała się też największa światowa sieć barów szybkiej obsługi - McDonald?s. W środę, na wieść o wykryciu w USA pierwszego przypadku choroby wściekłych krów - BSE - akcje spółki pikowały w dół o ponad 5%. Część strat odrobiły już w piątek, a wczoraj, dzięki podniesieniu rekomendacji przez analityków J.P. Morgan Securities, walory firmy zdrożały o kolejne 0,2%. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 1,09%, a wskaźnik Nasdaq Composite zyskał 1,45%.
Dobre wieści o wyższych otwarciach indeksów amerykańskich utrwaliły zwyżki na czołowych rynkach zachodnioeuropejskich. Inwestorzy zwrócili się wczoraj ku akcjom spółek, które do tej pory nie "załapały się" na tegoroczną hossę. Odnotowano więc popyt na walory czołowego światowego koncernu naftowego Royal Dutch/Shell. Dodatkowym impulsem do zakupu akcji tej spółki był wzrost ceny ropy na światowych rynkach. Gracze przypomnieli sobie też o niemieckich spółkach energetycznych. Akcje E.ON zdrożały o 2,1%, a RWE o 1,9%. Holenderski konglomerat Unilever zanotował wzrost kursu o 0,9%. W tym roku była to spółka o najgorszej stopie zwrotu wśród 50 członków indeksu Dow Jones Stoxx 50. W takich warunkach londyński wskaźnik FT-SE 100 wzrósł w poniedziałek o 0,29%, frankfurcki DAX zyskał 1,27%, a paryski CAC-40 zwiększył się o 0,3%.