EasyJet w ciągu 2003 r. obsłużył 21,1 mln pasażerów, o 22% więcej niż rok wcześniej. Ryanair rozwija się natomiast o wiele szybciej. W okresie minionych 12 miesięcy przewiózł 21,4 mln osób, czyli 48% więcej w porównaniu z 2002 r.

Ekspansja irlandzkich linii postępuje zgodnie z oczekiwaniami dyrektora generalnego Micheala O'Leary. Według jego prognoz, w bieżącym roku fiskalnym firmy, kończącym się 31 marca 2004 r., liczba obsłużonych pasażerów ma się zwiększyć do prawie 24 mln. Szybki rozwój Ryanair jest w dużej mierze wynikiem przejęcia od KLM Royal Dutch Airlines filii Buzz, utworzonej z zamierzeniem podboju segmentu tanich przewoźników.

Nieco odmienną politykę realizuje Ray Webster, szef EasyJet. Stawia on na wolniejszy rozwój, ale równocześnie na utrzymanie niskich cen biletów. - Ryanair pozostanie na przedzie - stwierdził w komentarzu dla agencji Bloomberga Shane Matthew, analityk z NCB Stockbrokers z Dublina. - Ryanair bardzo ciężko pracuje, by wypełnić miejsca w samolotach - dodał. Jego rekomendacja dla akcji Ryanair to "kupuj", a dla papierów EasyJet "akumuluj".

Ostatnio znacznie bardziej opłacalne były inwestycje w papiery firmy z Wielkiej Brytanii. Od czerwca 2003 r., kiedy kurs obu spółek osiągnął lokalne minima (w przypadku EasyJet także historyczne), akcje EasyJet zdrożały ponaddwukrotnie, a Ryanair o niecałą jedną czwartą. Wczoraj za papiery pierwszej z tych firm na giełdzie w Londynie płacono 332,25 pensa, a za walory Ryanaira w Dublinie 6,80 euro.

Jeśli chodzi o ostatni miesiąc, EasyJet podał, że z jego usług skorzystało 1,67 mln pasażerów, podczas gdy w grudniu 2002 r. 1,43 mln osób. Współczynnik wypełnienia miejsc w samolotach wzrósł o 3 pkt proc. i wyniósł 80%. Liczba klientów Ryanair sięgnęła 2,01 mln, przy czym maszyny latały wypełnione w 83%. Irlandzkie linie od maja ub.r., gdy sieć połączeń zaczęła obejmować trasy przejętego Buzza, w statystykach miesięcznych za każdym razem wypadały lepiej niż konkurent z Wielkiej Brytanii.