Ostatnim japońskim bankiem, który zadebiutował na japońskiej giełdzie, był Tohoku Bank, który sprzedał akcje w 1997 roku. Shinshei liczy więc na duże zainteresowanie walorami ze strony inwestorów. Do zorganizowania IPO wybrał renomowane instytucje finansowe - Morgan Stanley, Nikko Citigroup i Nomura Holdings.

Shinshei jest dobrym przykładem tego, jak japoński sektor bankowy przezwycięża trudności. Jego właścicielem jest fundusz Ripplewood Holdings (założony przez byłego pracownika banku Lazard Freres Timothy Collinsa), który odkupił za 121 mld jenów (ok. 1 mld USD) ten bankrutujący bank od japońskiego rządu cztery lata temu. Na stanowisko dyrektora generalnego mianowano wówczas byłego pracownika Citigroup Masamoto Yashohiro, który zredukował o 90% poziom złych długów i spowodował, że bank znów zaczął wypracowywać zysk. Shnishei to dawny Long-Term Credit Bank of Japan, który został założony w 1952 r., by pomóc w finansowaniu odbudowy kraju po zakończeniu II wojny światowej. W 1998 r. został znacjonalizowany, gdy poziom zadłużenia przekroczył wartość aktywów, sięgających wówczas 340 mld jenów.

Obecnie Shinshei dysponuje aktywami w wysokości ok. 6,5 bln jenów (61,2 mld USD). W okresie sześciu miesięcy, kończącym się 30 września ub.r., bank odnotował zysk netto w wysokości 34 mld jenów, wobec 26 mld jenów rok wcześniej. Na cały rok fiskalny, kończący się 31 marca, Shinshei zapowiada zysk w wysokości 65 mld jenów.

Bank poinformował w ubiegłym miesiącu, że zamierza zmienić nieco profil działalności i zamiast udzielać długoterminowych kredytów dla instytucji, skupić się na obsłudze krótkoterminowej zarówno firm, jak i klientów indywidualnych. Dyrektor generalny M. Yashohiro już w listopadzie zapowiadał giełdowy debiut spółki, który miałby nastąpić w okresie między styczniem a marcem bieżącego roku.