- Przewiduję weryfikację założonego na 2004 r. poziomu deficytu - stwierdził Kiss, zaproszony w piątek do jednego z porannych programów w węgierskiej telewizji. Dodał, że prognoza deficytu w br. może zostać podniesiona przynajmniej o tyle, ile wynosi różnica między niedoborem w 2003 r. a zakładanym wcześniej na ub.r. poziomem 4,8% PKB, przy którym opracowywany był budżet na bieżący rok.
W ub.r. deficyt węgierskich finansów wyniósł 5,6% PKB, choć rząd w ostatnich prognozach mówił o poziomie 5,2% PKB. Niepowodzenie redukcji niedoboru sprawiło, że posadę stracił minister finansów Csaba Laszlo, zdymisjonowany w środę przez premiera Petera Medgyessy?ego. Tegoroczny budżet na razie przewiduje deficyt w wysokości 3,8% PKB.
Dymisjonując ministra, Medgyessy wezwał do ponownej rewizji planów, zakładających przyjęcie euro w 2008 r. Podobną potrzebę widzi P. Kiss, który powiedział w czasie piątkowego programu telewizyjnego, że "przyjęcie euro powinno być elementem dłuższego procesu".
Desygnowany na nowego ministra finansów Tibor Draskovics w środę wieczorem w wypowiedzi dla krajowej agencji prasowej MTI stwierdził, że dla Węgier ważniejsze jest przystąpienie do strefy euro na dobrych warunkach, aniżeli przystąpienie do niej jak najszybciej. Pełniący obecnie funkcję szefa doradców politycznych premiera Draskovics przebywa za granicą, a do kraju ma powrócić w poniedziałek. Wówczas powinien też przedstawić swój plan. Na stanowisku ministra zmieni Csabę Laszlo w połowie lutego.
Raport o wysokości deficytu, zdymisjonowanie szefa resortu finansów i wypowiedzi czołowych polityków sprawiły, że ostatni tydzień nie był pomyślny dla węgierskiej waluty. W piątek forint tracił ponad 3% - a przejściowo nawet prawie 4% - w stosunku do notowań z wtorku. Za 1 euro ponownie płacono powyżej 270 forintów, czyli tyle, ile przed interwencją banku centralnego, który na początku grudnia niespodziewanie aż o 3 pkt proc. podniósł stopę bazową. Za bezpieczny dla kondycji gospodarki bank centralny uznaje kurs w przedziale 250-260 forintów za euro.