Oprócz Andrew Fastowa do winy przyzna się też jego żona Lea, która pełniła funkcję asystenta w dziale finansowym Enronu. W akcie oskarżenia przeciwko byłemu dyrektorowi finansowemu spółki znalazło się aż 98 zarzutów, m.in. prania pieniędzy, oszustw księgowych i insider tradingu, czyli handlu akcjami na podstawie informacji poufnych. Jego żonie zarzucono udział w zmowie przestępczej i oszustwa podatkowe. Oboje, licząc na złagodzenie wyroku, prawdopodobnie zgodzą się też współpracować w śledztwie.
To dobra wiadomość dla prokuratury, która liczy, że małżeństwo Fastow pomoże jej w oskarżeniu również innych osób zaangażowanych w bankructwo Enronu. Chodzi przede wszystkim o byłych dyrektorów generalnych koncernu energetycznego - Kennetha Lay'a i Jeffrey'a Skillinga. - Andrew Fastow z racji na swoje stanowisko był bezpośrednio zaangażowany w sprawy komunikacji Enronu z bankowcami, audytorami, innymi spółkami. Jego wiedza na temat malwersacji w spółce musi być ogromna - podkreśla, cytowany przez Bloomberga, Jacob Frenkel, były amerykański prokurator federalny. Tymczasem ani K. Lay, ani J. Skilling nie przyznają się do winy.
Prokuratura w sprawie Enronu oskarżyła w sumie aż 19 osób z zarządu. Bankructwo koncernu energetycznego było największym w historii amerykańskiego rynku kapitałowego. W jego wyniku pracę utraciło aż 5,6 tys. osób. Dopiero w ubiegłym tygodniu, 25 miesięcy po tym, gdy Enron poprosił o ochronę przed wierzycielami z ramienia rozdziału 11 prawa upadłościowego w USA, pojawiły się szanse, że spółka zwróci część pieniędzy. Mówi się o 12 mld USD, czyli 20% długu.